Pokazywanie postów oznaczonych etykietą buble. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą buble. Pokaż wszystkie posty

środa, 1 października 2014

Buble Schwarzkopf Gliss Kur

 
 

 Kochane!


 
 
Witam Was serdecznie po dłuższej przerwie.
Dzisiaj postanowiłam dla Was przygotować post o kosmetykach, które się u mnie nie sprawdziły, a są nimi szampon i odżywka marki Schwarzkopf z serii Gliss Kur Ultimate Repair.
A więc, żeby nie przedłużać, przejdę do opisu kosmetyków.
 
 
 
 
Schwarzkopf Gliss Kur Ultimate Repair Szampon
 
 
 
Zapewnienia producenta:
 
Szampon Ultimate Repair zawiera potrójny kompleks z płynną keratyną i regeneruje nawet mocno uszkodzone włosy zarówno na powierzchni włosów, jak i w ich wnętrzu. Aż do 95% (przy stosowaniu z odżywką) mniej złamanych włosów, większa odporność i połysk.
 
Skład:
 
Aqua, Sodium Laureth Sulfate, Disodium Cocoamphodiacerate, Sodium Chloride, PEG-12 Dimethicone, Polyquaternium-10, Cocodimonium Hydroxypropyl Hydrolyzed Keratin, Hydrolyzed Keratin, Pathenol, Citric Acid, Laureth-2, Sodium Benzoate, PEG-7 Glycerylcocoate, Parfum, Propylene Glucol, PEG-55 Propylene Glycol Oleate, Hydrogenated Castor Oil, PEG-14M, Mica, Hexyl Cinnamal, Linalool, Limonene, Sodium Sulfate, CI 77891.
Cena / Pojemność:
 
Około 14zł za 400ml
 
 
 
 
Schwarzkopf Gliss Kur Ultimate Repair Odżywka
 
 
 
Zapewnienia producenta:
 
Odżywka Ultimate Repair zawiera potrójny kopleks płynnej keratyny, ułatwia rozczesywanie i regeneruje nawet mocne uszkodzenia zarówno na powierzchni włosów, jak i w ich wnętrzu. Aż do 95% mniej złamanych włosów. Ma nawilżać i odżywiać włosy.
 
Skład:
 
Aqua, Cetearyl Alcohol, Quaternium-87, Dimethicone, Isopropyl Myristate, Polyquaternium-37, Stearamidopropyl Dimethylamine, Distearoylethyl Hydroxyethylmonium Methosulfate, Cocodimonium Hydroxypropyl Hydrolyzed Keratin, Hydrolyzed Keratin, Panthenol, Glyceryl Stearate, Propylene Glycol, Ceteareth-20, Citric Acid, Phenoxyethanol, Parfum, Dimethiconol, Methylparaben, Propylene Glycol Dicaprylate/Dicaprate, PPG-1 Trideceth-6, Cyclomethicone, Hexyl Cinnamal, Sodium Sulfate, Linalool, Limonene (24.04.2012)
 
Cena / Pojemność:
 
około 10zł za 200ml
 
 
Moja opinia:
 
Moja przygoda z tymi produktami zaczęła się jakiś czas temu. Będąc na zakupach pewna Pani zaproponowała mi badanie włosów, po którym okazało się, że moje włosy są bardzo zniszczone i łamliwe. W związku z tym zaproponowała mi ten właśnie o to zestaw. Nie zastanawiając się długo postanowiłam na początek zakupić szampon i odżywkę. Gdy skończyłam swoje kosmetyki do włosów zaczęłam używać tego duetu. Nie musiałam długo czekać, aby pożałować tej decyzji.
Zacznę od kilku słów na temat szamponu.
Przede wszystkim szampon strasznie obciążył mi włosy, wyglądały na przetłuszczone, jakbym je tydzień nie myła. Są przyklepane, pozbawione blasku i objętości. Bardzo ciężko się spłukuje. Musiałam bardzo długo je płukać aby cały szampon sie zmył.
Kolejnym minusem szamponu jest okropny zapach, który niestety utrzymuje się dosyć długo na włosach.
Ponadto szampon ma regenerować włosy. Jednak tego działania w ogóle nie zauważyłam.
 
Natomiast odżywka też nie była rewelacyjna.
Absolutnie nie odżywiała ani nie nawilżała. Włosy były również po niej przeciążone, wyglądały na przetłuszczone u nasady, a końcówki były przesuszone.
 
Ogólnie zestaw ten nie sprawdził się u mnie i z pewnością nie wrócę do niego.
Kosmetyki te bardzo mi zniszczyły włosy. Zaczęły się szybciej przetłuszczać, były obciążone, matowe, łamliwe. Totalnie straciły blask. Poza tym zaczęły mi włosy wypadać i pojawił się łupież.
Szczerze stwierdzam, że teraz moje włosy po dekoloryzacji są w o wiele lepszym stanie niż po tamtych kosmetykach.
 
A Wy miałyście ten zestaw? Co o nim myślicie? Sprawdził się u Was? Chętnie poczytam.
A teraz życzę Wam miłego dnia i do następnego,
 
 
 
 


piątek, 8 listopada 2013

Duet, który zniszczył moje włosy

 
 

Hej Kochane!

 



 


Kiedyś wspominałam Wam o dwóch produktach, które sprawiły, że mam wielki problem z włosami.
A mianowicie chodzi o szampon i odżywkę Schwarzkopf Ultimate Repair.
 
 
Opowiem Wam wszystko od poczatku.
Długo czas szukałam odpowiedniego dla mnie szamponu, przetestowałam różne. W końcu znalazłam. Jest nim Garnier Color Resist. Pisałam o nim tu  . Stosuję już go od dłuższego czasu.
Ale pewnego dnia, będąc na zakupach w realu z Chłopakiem, Panie ze stoiska Schwarzkopfu namówiły mnie na badanie włosów. Z badania wyszło im, że mam bardzo zniszczone włosy. Co może być prawdą, bo wtedy dość często farbowałam włosy.
Po tym badaniu Pani dała mi ulotkę i zaznaczyła jakie kosmetyki pomogą moim włosom.
A ja naiwna stwierdziłam, że jeśłi jest tak jak te Panie mówiły kupiłam 2 produkty. Cieszę się, że nie zdecydowałam się na więcej, bo bym bardzo bardzo żałowała.
No ale cóż. Kupiłam więc odstawiłam Garniera i zaczęłam stosować nowości, co nie wyszło mi na dobre.
Użyłam kilka razy szamponu i odzywkę chyba dwa razy. Po tym czasie stwierdzam, że to najgorsze produkty do włosów jakie miałam.
 
Cena szamponu to około 15zł za 400ml


 

 

 
Cena odżywki to 8zł za 200ml.



 
 
Włosy po umyciu nie dały się rozczesać, kołtuniły się tak bardzo, że jedynie pasowałoby je ściąć, puszyły się. Były bardzo suche i matowe. Jak to moja siostra oceniła, były "sianowate", nie dało się ich uczesać i wystylizować, żeby wyglądały w miarę ok. Ponadto pojawił się straszny łupież, którego wcześniej nie miałam a włosy zaczęły się łamać i wypadać. Po umyciu spod prysznica wyjmowałam garść włosów. To było straszne.
Poza tym obydwa produkty strasznie śmierdzą. Zapach jest bardzo intensywny i drażniący.

Konsystencja Szamponu:


 
 
Konsystencja odżywki:
 


 

 
Teraz już jest trochę lepiej. Ale włosy nadal są cienkie i łamliwe. Jednak na szczęście już mniej ich wypada. Wróciłam do szamponu Garniera, stosuję maskę Kallosa oraz biorę suplementy przeciw wypadaniu.
 
 
O mojej aktualnej pielęgnacji włosów napisze osobny post już niebawem.
Jednak dzisiaj chciałam Was przestrzec przed tymi kosmetykami. Na pewno nie robią nic dobrego, a wręcz przeciwnie. Bardzo szkodzą włosom. I nie tylko u mnie tak było. Czytałam opinie na wizażu i nie są zbyt pozytywne. Wiele dziewczyn skarży się, że te produkty bardzo zniszczyły im włosy. Ja niestety też muszę się pod tymi opiniami podpisać..

A Wy miałyście te produkty? Jak się u Was sprawdziły?
Może poradzicie mi, co mogłabym zrobić z tymi kosmetykami?
Trzymajcie się, buziaki,
Aga:*

czwartek, 24 października 2013

5 produktów, których więcej nie kupię

 
 

Hej Kochane!

 
 
 
 
 
 
Dzisiaj chciałabym Wam pokazać kilka kosmetyków, które się u mnie nie sprawdziły. Jak widać na powyższym zdjęciu, nie jest ich dużo ale z pewnością już ich nie kupię. Wszystkie buble są z kolorówki. Użyłam je tylko kilka razy, więc są praktycznie nowe. Jeśli któryś z nich sprawdził się u Was, mogę Wam je odsprzedać. Nie chcę żeby zalegały u mnie skoro ktoś może je używać :)
 
 
 
Jako pierwszy przedstawię Wam Tusz z Rimmela. To jest moja jedyna mascara tej firmy i myślę, że ostatnia. Bardzo lubię tę markę za podkłady i pudry ale ten tusz nie przypadł mi do gustu.
Użyłam go dwa razy i na tym poprzestało.
W stosunku do moich oczu szczoteczka jest za duża, tusz mimo, że ma być wodoodporny, wcale taki nie jest. Ponadto skleja rzęsy.
Więcej o nim pisałam tutaj .
 

 
 
 
Kolejnym bublem jest podkład Maybelline Affinitone. Ma zdecydowanie za rzadką konsystencję. Przy nakładaniu (palcami, pędzlem bądź gąbką) tworzy smugi oraz roluje się i schodzi nie równo po stosunkowo krótkim czasie od nałożenia.
Podkład ten ma wiele zwolenniczek ale i przeciwniczek. Ja zdecydowanie należę do tej drugiej grupy. O wiele lepiej sprawuję się u mnie nowość od Maybelline Affinimat, którego recenzja pojawi się za jakiś czas.
A o Affinitonie więcej możecie przeczytać tu .
 

 
 
Dwa kolejne produkty pochodzą z jednej z ulubionych firm pielęgnacyjnych. Mam tu na myśli Nivea. Bardzo lubię kosmetyki Nivea i bardzo mi przykro było, że te dwa się nie sprawdziły u mnie.
 
Pierwszym z nich jest BB Cream 5w1 Upiększający Krem Nawilżający.
Kupiłam wersję do cery jasnej, a mimo to krem jest bardzo ciemny. Gdy go nałożyłam to była jakaś masakra. Krem szybko zastyga i nie da się nim dobrze popracować, pozostawia smugi. Ponadto skóra po nim strasznie się świeci, nie pomaga nawet przypudrowanie pudrem sypkim z Essence.
 

 
 
Drugim produktem jest Matujący Krem Nawilżający+Lekki Podkład z Nivea Visage Pure Effect.
Krem lekko nawilża i matuje na pewien czas ale potem trzeba go przypudrować. Jest trochę lepsze od BB Cream ale podobnnie jak poprzedni jest zdecydowanie za ciemny. Dlatego nie kupię go ponownie. Gdyby był jaśniejszy myślę, że spokojnie mogłabym go używać.
 

 
 
Ostatnim produktem jest balsam do ust Carmex.
Balsam przede wszystkim nie nawilża ust, podkreśla wszystkie możliwe suche skórki. Efekt mrowienia jest nie do wytrzymania dla mnie. Poza tym nie odpowiada mi zapach.
A cena jest wygórowana co do jakości produktu. Za jego cenę wolę kupić sobie kilka balsamów Tisane, bo wiem, że je zużyje do końca.
 

 
 
 
Na szczęście to tyle moich kosmetycznych bubli. Ja ich z pewnością nie kupię ponownie. A Wy macie jakieś doświadczenie z tymi produktami? Jeśli tak, napiszcie.
A jeśli byłybyście zainteresowane którymś kosmetykiem, chętnie oddam :)
 
Do następnego, buziaki,
Aga:*