Pokazywanie postów oznaczonych etykietą szampon. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą szampon. Pokaż wszystkie posty

środa, 1 października 2014

Buble Schwarzkopf Gliss Kur

 
 

 Kochane!


 
 
Witam Was serdecznie po dłuższej przerwie.
Dzisiaj postanowiłam dla Was przygotować post o kosmetykach, które się u mnie nie sprawdziły, a są nimi szampon i odżywka marki Schwarzkopf z serii Gliss Kur Ultimate Repair.
A więc, żeby nie przedłużać, przejdę do opisu kosmetyków.
 
 
 
 
Schwarzkopf Gliss Kur Ultimate Repair Szampon
 
 
 
Zapewnienia producenta:
 
Szampon Ultimate Repair zawiera potrójny kompleks z płynną keratyną i regeneruje nawet mocno uszkodzone włosy zarówno na powierzchni włosów, jak i w ich wnętrzu. Aż do 95% (przy stosowaniu z odżywką) mniej złamanych włosów, większa odporność i połysk.
 
Skład:
 
Aqua, Sodium Laureth Sulfate, Disodium Cocoamphodiacerate, Sodium Chloride, PEG-12 Dimethicone, Polyquaternium-10, Cocodimonium Hydroxypropyl Hydrolyzed Keratin, Hydrolyzed Keratin, Pathenol, Citric Acid, Laureth-2, Sodium Benzoate, PEG-7 Glycerylcocoate, Parfum, Propylene Glucol, PEG-55 Propylene Glycol Oleate, Hydrogenated Castor Oil, PEG-14M, Mica, Hexyl Cinnamal, Linalool, Limonene, Sodium Sulfate, CI 77891.
Cena / Pojemność:
 
Około 14zł za 400ml
 
 
 
 
Schwarzkopf Gliss Kur Ultimate Repair Odżywka
 
 
 
Zapewnienia producenta:
 
Odżywka Ultimate Repair zawiera potrójny kopleks płynnej keratyny, ułatwia rozczesywanie i regeneruje nawet mocne uszkodzenia zarówno na powierzchni włosów, jak i w ich wnętrzu. Aż do 95% mniej złamanych włosów. Ma nawilżać i odżywiać włosy.
 
Skład:
 
Aqua, Cetearyl Alcohol, Quaternium-87, Dimethicone, Isopropyl Myristate, Polyquaternium-37, Stearamidopropyl Dimethylamine, Distearoylethyl Hydroxyethylmonium Methosulfate, Cocodimonium Hydroxypropyl Hydrolyzed Keratin, Hydrolyzed Keratin, Panthenol, Glyceryl Stearate, Propylene Glycol, Ceteareth-20, Citric Acid, Phenoxyethanol, Parfum, Dimethiconol, Methylparaben, Propylene Glycol Dicaprylate/Dicaprate, PPG-1 Trideceth-6, Cyclomethicone, Hexyl Cinnamal, Sodium Sulfate, Linalool, Limonene (24.04.2012)
 
Cena / Pojemność:
 
około 10zł za 200ml
 
 
Moja opinia:
 
Moja przygoda z tymi produktami zaczęła się jakiś czas temu. Będąc na zakupach pewna Pani zaproponowała mi badanie włosów, po którym okazało się, że moje włosy są bardzo zniszczone i łamliwe. W związku z tym zaproponowała mi ten właśnie o to zestaw. Nie zastanawiając się długo postanowiłam na początek zakupić szampon i odżywkę. Gdy skończyłam swoje kosmetyki do włosów zaczęłam używać tego duetu. Nie musiałam długo czekać, aby pożałować tej decyzji.
Zacznę od kilku słów na temat szamponu.
Przede wszystkim szampon strasznie obciążył mi włosy, wyglądały na przetłuszczone, jakbym je tydzień nie myła. Są przyklepane, pozbawione blasku i objętości. Bardzo ciężko się spłukuje. Musiałam bardzo długo je płukać aby cały szampon sie zmył.
Kolejnym minusem szamponu jest okropny zapach, który niestety utrzymuje się dosyć długo na włosach.
Ponadto szampon ma regenerować włosy. Jednak tego działania w ogóle nie zauważyłam.
 
Natomiast odżywka też nie była rewelacyjna.
Absolutnie nie odżywiała ani nie nawilżała. Włosy były również po niej przeciążone, wyglądały na przetłuszczone u nasady, a końcówki były przesuszone.
 
Ogólnie zestaw ten nie sprawdził się u mnie i z pewnością nie wrócę do niego.
Kosmetyki te bardzo mi zniszczyły włosy. Zaczęły się szybciej przetłuszczać, były obciążone, matowe, łamliwe. Totalnie straciły blask. Poza tym zaczęły mi włosy wypadać i pojawił się łupież.
Szczerze stwierdzam, że teraz moje włosy po dekoloryzacji są w o wiele lepszym stanie niż po tamtych kosmetykach.
 
A Wy miałyście ten zestaw? Co o nim myślicie? Sprawdził się u Was? Chętnie poczytam.
A teraz życzę Wam miłego dnia i do następnego,
 
 
 
 


wtorek, 2 września 2014

Aktualna pielęgnacja moich włosów rozjaśnianych

 
 

Witajcie Kochane!

 
 
Dzisiaj przygotowałam dla Was post o mojej pielęgnacji włosów.
Jak wiecie ostatnio przeszłam z czarnego koloru do blondu.
W związku z tym zmieniłam ich pielęgnację.
 
Jak wiecie włosy rozjaśniane są porowate, bardziej zniszczone, lubiące się puszyć i kołtunić.
W jaki sposób sobie z nimi radzę?
O tym dowiecie się czytając dalej. A więc chętnych zapraszam do lektury.
Oszczegam, że post będzie długi, więc proszę o cierpliwość i wytrzymałość.
 
Włosy myję co dwa dni. Staram się ich specjalnie nie przetłuszczać, bo tak na prawdę, to im szkodzi.
 Do mycia używam na razie szamponu Garniera Color Resist do włosów farbowanych.
Mogłyście przeczytać o nim TUTAJ. 
 
 
Po umyciu włosów tym szamponem używam odżywki również z tej samej serii.
 
 
Odżywkę nakładam od nasady po same końce i od razu spłukuję. Używam minimalnej ilości, aby nie obciążyć włosów.
Kosmetyk sprawia, że włosy są gładkie, lśniące i dobrze się rozczesują.
 
 
Raz w miesiącu używam zestawu z Joanny, o którym pojawi się niedługo osobny post.
 
Po rozjaśnieniu włosów postanowiłam sobie kupić jakiś szampon do włosów blond, aby ochładzać kolor. Wybór padł na Joannę Ultra Color. Z tej serii kupiłam szampon, odżywkę i płukankę.
Ale zacznę od początku, czyli szamponu.
 
 
Podstawową zaletą szmponu jaką zauważam to fakt, iż ochładza kolor blondu i nadaje im lekko platynowy odcień. Włosy po nim również są miękkie. Szampon dobry. Jednak ma swoje wady.
Po pierwsze bardzo plącze włosy, co dla mnie jest niedopuszczalne. Na szczęście odżywka wszystko ratuje. A drugim minusem kosmetyku jest farbowanie skóry palców podczas mycia.
 
Tak jak wyżej wspomniałam, szampon plącze włosy, dlatego po umyciu nakładam na nie odżywkę, która ratuje sytuację, ponieważ włosy po jej użyciu są miękkie i wygładzone. Odżywka w przeciwieństwie do szamponu, nie barwi dłoni.
 
 
 
 
 Dwa razy w miesiącu używam niebieskiej płukanki do włosów. Również z Joanny.
Łączę ją z maską Crema al Latte z Kallosa i trzymam około 5-10 minut na włosach. Po czym intensywnie spłukuję.
Płukanka daje sobie radę i przedłuża czas między farbowaniem, co jest bardzo dobre dla włosów.
Niweluje żółto-rudawe refleksy i nadaje ładny platynowy odcień.

 
Odkąd stałam się blondynką i moje włosy strasznie się zniszczyły od rozjaśniania, postanowiłam olejować włosy.
Do tego zabiegu używam oleju kokosowego marki Loton.
Nakładam go od ucha na całą długość włosów i trzymam godzinę po czym myję włosy.
Po tym zabiegu włosy są odżywione, nie puszą się, nie łamią.


Na końcówki używam Kuracji z Olejem Arganowym firmy Marion.
Dzieki niemu końcówki nie są juz tak rozdwojone i połamane jak zaraz po rozjaśnianiu.


Raz w tygodniu na suche włosy używam odżywki bez spłukiwania z marki Loton.
Odżywka ułatwia rozczesywanie i wygładza włosy. A poza tym ma piękny zapach, który utrzymuje się na włosach.


Z kosmetyków to już tyle. Jest to taki mój niezbędnik, który się u mnie sprawdza. Ale to nie znaczy, że nie będę testować innych kosmetyków. Gdy te wykończę, będę szukać innych. A może akurat znajdę lepsze? Kto wie?  ;)

Poza tymi kosmetycznymi zabiegami mam również zasady, których się trzymam i myślę, że one też mają wpływ na kondycję moich włosów.
A te zasady to przede wszystkim:
* Staram się nie chodzić spać z mokrymi włosami
* Prawie zawsze noszę rozpuszczone włosy, aby ich nie ciągnąć.
* Unikam suszenia, prostowania i kręcenia włosów.
* Do rozczesywanie włosów używam grzebienia z szeroko rozstawionymi ząbkami.



Posiadam również kosmetyki, które czekają na swoją kolej. Zacznę je używać, gdy wykończę produkty, które aktualnie używam.
A tymi kosmetykami są:
* Marion Szampon Ultra Mocny do włosów blond, rozjaśnianych i siwych. Zacznę go używać, gdy wykończę ten z Joanny.



* Loton Maska Odbudowująca z ceramidami.



* L' Biotica Biovax Intensywnie Regenerująca Maseczka



Na koniec miałabym do Was prośbę.
Napiszcie mi jaki polecacie mi szmpon do włosów. Chcę zmienić ten z Garniera, ale kompletnie nie wiem, na jaki się zdecydować. Chętnie poczytam, co polecacie i jakie są Wasze ulubione i sprawdzone szampony jak i inne kosmetyki do włosów.

Do następnego.

 


sobota, 4 stycznia 2014

Hity 2013 roku

 
 

Hejka Kochane!

 
 
 
Jak tam u Was po świętach i Sylwestrze? Wybawiłyście się?
Ja niestety byłam w pracy a potem nie miałam siły na imprezę.
Nadal dużo pracuję aż coś stało mi się ze stopą i nie mogę chodzić. Ale nie o tym chciałam dzisiaj Wam pisać.
 
 
Jako, że mamy już Nowy 2014 Rok przyszedł moment na podsumowania roku minionego. W związku z tym postanowiłam pokazać Wam moich ulubieńców całego 2013 roku.
 
Jednak zanim przedstawię Wam moje smaczki, chciałam złożyć Wam życzenia noworoczne.
Przede wszystkim aby 2014 rok był lepszym od 2013, aby przynosił Wam same dobre nowiny i dni pełne uśmiechu. Życzę również abyście spełniały swoje marzenia i plany w tym Nowym Roku. Może znalazły miłość życia.
 
Wszystkiego Najlepszego w tym Nowym 2014 Roku!!! :)
 
 
A teraz przechodzę do hitów kosmetycznych 2013 roku.
 
1. Ulubiony podkład.
 
 
Przez cały rok używałam najczęściej dwóch podkładów i nie mogłam wybrać jednego z nich. Zaten przedstawiam Wam obydwa fluidy.
Pierwszy z nich jest użytkowany przeze mnie już od jakiś dwóch lat Rimmel Match Perfection Cream Gel Foundation.
Bardzo go lubię za trwałość, wydajność i efekt zmatowienia przez cały dzień.
Ostatnio dość ciężko pracuję przez 13-14 godzin i ten podkład wytrzymuje cały ten czas bez potrzeby poprawek.
Recenzję możecie znaleźć TU.
 
Drugim fluidem, który najczęściej używałam w poprzednim roku był Lirene City Matt, który poznałam dzięki Karolinie ze Stylizacje. Z tego podkładu również jestem bardzo zadowolona. Utrzymuje się też cały dzień. Gdy nałożę go o 6 rano, to jednak muszę go przypudrować w strefie T tak około 15 godziny. Ale poza tym same plusy zauważyłam u niego.
Jego recenzję możecie znaleźć TU.
 
2. Ulubiony puder.

 
 
Tutaj również mam dwa produkty. Puder sypki Essence używam już od bardzo dawna.
Bardzo dobrze matuje przez cały dzień. Jest bardzo wydajny i nie tworzy efektu sztucznego i płaskiego matu. Jedynym minusem tego pudru jest to, że nałożony w dużej ilości tworzy białą warstwę.
 
W połowie roku zakupiłam puder prasowany z Rimmela Stay Matte, z którego jestem bardzo zadowolona. Idealnie nadaje się do torebki. Niestety puder sięgnął już denka i bardzo nad tym ubolewam. Ale wiem, że gdy mi się skończy z pewnością powrócę do niego.
 
3. Ulubiony bronzer.

 
 
Bronzera używam bardzo rzadko. Jednak gdy go już używam, jest nim Catrice Sun Glow w odcieniu 010 Light Bronze. Jest to matowy brązowy kolor bez domieszki pomarańczu. Ładnie i równo się rozprowadza nie tworząc smug. Poza tym jest bardzo wydajny.
Za jakiś czas pojawi się pełna recenzja tego kosmetyku, do której już dziś Was zapraszam.
 
4. Ulubiony róż.

 
Ulubionym różem jest Defining Blush z Catrice.
Róż jest mocno napigmentowany dzięki czemu jest bardzo wydajny. Jest matowy. Bynajmniej ja nie zauważyłam żadnych drobinek. Kosmetyk jest długotrwały, nawet po kilju godzinach widoczny jest na policzkach.
 
5. Ulubiona baza pod cienie.
 

 
Moją jedyną bazą pod cienie jest baza z Kobo. Kupiłam ją stosunkowo dawno a nie zużyłam nawet pół opakowania, co świadczy o jej wydajności.
Baza wyrównuje koloryt powieki, sprawia, że cienie dłużej utrzymują się na powiekach oraz nie rolują się.
Czasem zdarza mi się użyć tylko bazy, bez żadnych cieni i tak wychodzę z domu.
Bardzo dobra baza w niskiej cenie.
 
6. Ulubione cienie do powiek
 

 
Gdy miałam czas na pełny makijaż oka, najczęściej używałam cieni z paletki 120cieni.
O dziwo jakość jest dość dobra biorąc pod uwagę cenę paletki. Cienie lekko się osypują ale to jak większość. Na bazie długo się utrzymują i nie rolują. Bardzo dobrze współpracują z moimi powiekami.
 
7. Ulubiony eyeliner.

 
Od kiedy kupiłam żelowy eyeliner z Essence używam go bardzo bardzo często. Dobrze mi się z nim współpracuje. Nie ściera się, nie odbija i szybko zasycha na powiekach. Kolor jest głęboko czarny.
 
8. Ulubiona kredka do oczu

 
Zanim poznałam żelowy liner, używałam automatyczne kredki z Essence. Mam je w kilku kolorach. Pisałam o nich TUTAJ oraz TUTAJ .
 
9. Ulubione tusze do rzęs
 

 
Z obu mascar jestem bardzo zadowolona. Nie kruszą się, szybko wysychają. Pięknie wydłużają i pogrubiają rzęsy. Tusze są bardzo wydajne w niskiej cenie.
 
10. Ulubiony błyszczyk

 
 
Dawno temu używałam błyszczyków z Avonu. Jednak gdy odkryłam błyszczyki Essence Stay With Me, nie rozstaję się z nimi. Pięknie pachną, nie sklejają ust, są bardzo wydajne.
 
 
11. Ulubiona pomadka.

 
 W tym roku również za pośrednictwem Karoliny ze Stylizacje zakupiłam pomadki matowe z Essence, które uwielbiam za zapach i działanie. Pomadki mam w trzech odcieniach, jednak najczęściej używałam 01 Velvet Rose.

12. Ulubiony zmywacz i odżywka do paznokci.


 
Moim ulubionym zmywaczem ostatnich kilku miesięcy jest zmywacz z Isany, wersja zielona.
Jak na zmywacz, ładnie pachnie, nie wysusza skórek i nie pozostawia białego nalotu na paznokciach jak jego poprzednik z Sensique.
 

 
Natomiast ulubioną odżywką, dzięki której zapuściłam paznokcie i przestały mi się łamać jest odżywka Eveline Paznokcie twarde i lśniące jak diament, o której pisałam TUTAJ.
 
13. Ulubiony lakier do paznokci.
 

 
Moim ulubionym wiosenno- letnim lakierem był Maybelline ColoRama w odcieniu 262.

 
Natomiast w sezonie jesienno-zimowym najczęściej paznokcie malowałam czerwienią z My Secret w odcieniu 170 Raspberry, który pachnie podczas nakładania.
Oba lakiery długą się utrzymują, nie odpryskują. Wystarczą dwie warstwy, aby pokryć płytkę paznokcia.
 
14. Ulubiony krem na dzień
 

 
 
Moim ulubionym kremem na dzień od ponad pół roku jest krem Nivea Pure & Natural Nawilżający krem na dzień. Bardzo dobrze nawilża, szybko się wchłania, pachnie dość ładnie.
 
15. Ulubiony krem pod makijaż
 

 
Pod makijaż również używam kremu Nivea. Tym razem jest to Make Up Starter dla cery tłustej i mieszanej. Krem jest bardzo dobry. Szybko się wchłania, świetnie współpracuje z moimi podkładami. Sprawia, że fluidy lepiej i dłużej się trzymają.
 
16. Ulubiony krem na noc
 

 
Na noc używam Regenerującego kremu na noc z Nivea. Jest on silnie nawilżający. Gdy przed snem użyję go, rano po przebudzeniu cerę nadal mam nawilżoną i miękką w dotyku.
 
17. Najlepszy preparat do demakijażu
 

 
Moim najlepszym kosmetykiem do demakijażu jest płyn micelarny z BeBeauty.
Bardzo dobrze radzi sobie z podkładami jak i zwykłymi tuszami i tymi wodoodpornymi również. Nie ma rzeczy niemożliwych dla tego płynu.
 
 
18. Ulubiony produkt do mycia ciała.

 
Z reguły mam tak, że jeśli wypróbuję jakiś kosmetyk do mycia ciała, drugi raz go już nie kupuję. Jednak z tym płynem było inaczej.
Najpierw zakupiłam sobie żel pod prysznic. Bardzo spodobał mi się zapach i gdy zobaczyłam, że w Biedronce jest promocja na płyny do kąpieli, musiałam je zakupić. Jestem pewna, że gdy ten mi się skończy, zakupię ponownie.
 
19. Ulubiony szampon do włosów.

 
Jak już wiecie moim ulubionym szamponem jest Garnier Fructis Color Resist do włosów farbowanych. Więcej o nim pisałam TUTAJ.
 
20. Ulubiona odżywka do włosów.

 
Po umyciu włosów szamponem Garniera, nakładam odżywkę na 2/3 włosów i zaraz ją zmywam. Włosy po niej są gładkie, miękkie i dobrze się rozczesują.
 
21. Ulubiona maska do włosów.

 
Moją ulubioną maską jest Crema Al Latte z Kallosa. Ma bardzo ładny mleczny zapach.
Pisałam już notkę o niej, więc zainteresowanych odsyłam. Link TUTAJ.
 
22. Ulubione perfumy.

 
W okresie zimowym używałam C-Thru Black Diamond. Byłam z niego zadowolona. Zużyłam dwie buteleczki. I nadal będę je używać.

 
Natomiast w okresie wiosenno-letnim używałam Playboy VIP.
Więcej o perfumach pisałam TUTAJ. 
 
 
Na dziś to tyle moich ulubieńców 2013 roku.
Trochę tego się znalazło, mam nadzieje, że doczytałyście do końca.
A Wy jakie macie ulubione kosmetyki?
 
Do następnego, buziaki,
Aga:*
 

środa, 13 listopada 2013

Moja aktualna pielęgnacja włosów

 
 

Hej Kochane!

 
 
 
 
Jak  tam u Was po długim weekendzie? 
 Cały weekend spędziłam z Moim M. Było super ale niestety bardzo się oziębiło.
Wczoraj byłam zapoznać się z pracą i zaczynam od następnego tygodnia. Ale mam nadzieję, że znajdę czas na blogowanie.
 
A dzisiaj chciałam Wam pokazać moją aktualną pielęgnację moich zniszczonych włosów.
Historię moich włosów mogłyście już poznać w tym poście .
 
Po nieudanym testowaniu postanowiłam wrócić do sprawdzonych kosmetyków i dodatkowo zadziałać trochę od wewnątrz.

Od kilku lat regularnie farbowałam włosy. Jednak od wiosny postanowiłam dać im odpocząć i zaprzestałam farbowania. Następną koloryzację planuję przed świętami.

Jeśli chodzi o wizyty u fryzjera, to rzadko do niego chodzę, szczerze mówiąc. Końcówki podcinam sobie sama w domu.


Kosmetyki, które aktualnie używam:

1. Szampon Garnier Fructis Color Resist do włosów farbowanych i z pasemkami.
2. Odżywka wzmacniająca Garnier Color Resist do włosów farbowanych i z pasemkami.
3. Mleczna maska do włosów Kallos Crema Al Latte.
4. Skrzypovita Włosy, Skóra, Paznokcie
5. Po zakończeniu Skrzypovity, będę stosować Revalid.

 
Moja dokładna pielęgnacja:
 
1. Włosy myję co dwa, trzy dni moim ulubionym szmponem Garniera
2. Dwa razy w tygodniu stosuję odżywkę wzmacniającą również z Garniera
3. Raz w tygodniu używam maskę Kallosa
4. Codziennie rano jem Skrzypovitę jednak gdy ją skończę, zacznę stosować inne tabletki przeciw wypadaniu włosów. Chodzi o Revalid. Mam nadzieję, że przyniosą lepsze skutki niż Skrzypovita.
 
 
Dodatkowo:
 
1. Staram się nie chodzić spać z mokrymi włosami.
2. Często noszę rozpuszczone włosy aby nie ciagnąć cebulek
3. Jeśli już je wiążę, używam gumek bez metalowych łączeń aby jeszcze bardziej nie łamać włosów.
4. Do czesania stosuję grzebień z szeroko rozstawionymi ząbkami. A w najbliższym czasie planuję zakup Tangle Teezera.
5. Raczej unikam suszenia. Jednak jeśli muszę, wybieram letni nawiew.
 
 
 
 
Szampon Garnier Fructis


Odżywka wzmacniająca Garnier Fructis


Mleczna maska Kallos

Skrzypovita


Revalid
 
 
 
Na razie jestem zadowolona ze stanu moich włosów. Zdecydowanie się poprawiły po tych niefortunnych kosmetykach, o których pisałam tutaj . Co prawda nie są w takim stanie, jakim bym chciała. Ale mniej się rozdwajają, mniej wypadają, są miękkie w dotyku i lśniące.
Myślę, że będą w coraz lepszej kondycji i osiągnę swój cel.
 
A Wy jakie macie sposoby na piękne włosy?
Może wypróbuję coś nowego :)
Jeśli macie jakieś pytania, śmiało pytajcie :)
A tym czasem uciekam,
buziaki,
Aga:*
 
 

piątek, 8 listopada 2013

Duet, który zniszczył moje włosy

 
 

Hej Kochane!

 



 


Kiedyś wspominałam Wam o dwóch produktach, które sprawiły, że mam wielki problem z włosami.
A mianowicie chodzi o szampon i odżywkę Schwarzkopf Ultimate Repair.
 
 
Opowiem Wam wszystko od poczatku.
Długo czas szukałam odpowiedniego dla mnie szamponu, przetestowałam różne. W końcu znalazłam. Jest nim Garnier Color Resist. Pisałam o nim tu  . Stosuję już go od dłuższego czasu.
Ale pewnego dnia, będąc na zakupach w realu z Chłopakiem, Panie ze stoiska Schwarzkopfu namówiły mnie na badanie włosów. Z badania wyszło im, że mam bardzo zniszczone włosy. Co może być prawdą, bo wtedy dość często farbowałam włosy.
Po tym badaniu Pani dała mi ulotkę i zaznaczyła jakie kosmetyki pomogą moim włosom.
A ja naiwna stwierdziłam, że jeśłi jest tak jak te Panie mówiły kupiłam 2 produkty. Cieszę się, że nie zdecydowałam się na więcej, bo bym bardzo bardzo żałowała.
No ale cóż. Kupiłam więc odstawiłam Garniera i zaczęłam stosować nowości, co nie wyszło mi na dobre.
Użyłam kilka razy szamponu i odzywkę chyba dwa razy. Po tym czasie stwierdzam, że to najgorsze produkty do włosów jakie miałam.
 
Cena szamponu to około 15zł za 400ml


 

 

 
Cena odżywki to 8zł za 200ml.



 
 
Włosy po umyciu nie dały się rozczesać, kołtuniły się tak bardzo, że jedynie pasowałoby je ściąć, puszyły się. Były bardzo suche i matowe. Jak to moja siostra oceniła, były "sianowate", nie dało się ich uczesać i wystylizować, żeby wyglądały w miarę ok. Ponadto pojawił się straszny łupież, którego wcześniej nie miałam a włosy zaczęły się łamać i wypadać. Po umyciu spod prysznica wyjmowałam garść włosów. To było straszne.
Poza tym obydwa produkty strasznie śmierdzą. Zapach jest bardzo intensywny i drażniący.

Konsystencja Szamponu:


 
 
Konsystencja odżywki:
 


 

 
Teraz już jest trochę lepiej. Ale włosy nadal są cienkie i łamliwe. Jednak na szczęście już mniej ich wypada. Wróciłam do szamponu Garniera, stosuję maskę Kallosa oraz biorę suplementy przeciw wypadaniu.
 
 
O mojej aktualnej pielęgnacji włosów napisze osobny post już niebawem.
Jednak dzisiaj chciałam Was przestrzec przed tymi kosmetykami. Na pewno nie robią nic dobrego, a wręcz przeciwnie. Bardzo szkodzą włosom. I nie tylko u mnie tak było. Czytałam opinie na wizażu i nie są zbyt pozytywne. Wiele dziewczyn skarży się, że te produkty bardzo zniszczyły im włosy. Ja niestety też muszę się pod tymi opiniami podpisać..

A Wy miałyście te produkty? Jak się u Was sprawdziły?
Może poradzicie mi, co mogłabym zrobić z tymi kosmetykami?
Trzymajcie się, buziaki,
Aga:*