Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kallos. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kallos. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 5 lutego 2015

Ulubieńcy 2014 roku #2 Pielęgnacja


Witajcie! 







Dzisiaj chciałabym Wam przedstawić dzisiaj ulubione kosmetyki do pielęgnacji.
Ulubieńcy kosmetyczni do makijażu możecie zobaczyć TUTAJ
A teraz przechodzę do tematu dzisiejszego posta. 


1. Krem pod makijaż


 Ulubionym kremem pod makijaż jest oczywiście Ziaja 25+ Krem Nawilżający matujący. Jest bardzo fajny, szybko się wchłania, dobrze współgra z moim podkładem. Ładnie matuje a jednocześnie nawilża, ma przyjemny zapach. Ponadto jest bardzo wydajny. 


2. Kosmetyk do zmywania makijażu



Podejrzewam, że tego produktu, nie muszę Wam przedstawiać. Mowa tu o płynie do demakijażu z Garniera 3w1. 
Płyn dobrze zmywa makijaż, nie podrażnia. Jest bardzo wydajny. 
Minusów nie zauważyłam 

3. Kosmetyk do mycia twarzy



Codziennie twarz myję żelem z mikrogranulkami z Perfecty. Żel bardzo dobrze myje twarz, oczyszcza ją i wygładza. Skóra po nim jest matowa, delikatna w dotyku. Ostatnio kupiłam szczoteczkę do mycia twarzy z biedronki i używam jej razem z tym żelem. Zdecydowanie mogę stwierdzić, że jest to duet idealny 

4. Maska do twarzy


Maski używam raz w tygodniu gdy robię sobie chwile dla siebie. 
Moimi ulubionymi są maseczki z Ziai. Bardzo lubię oczyszczającą i nawilżającą. Używam je w zależności od potrzeb mojej skóry twarzy. Maseczki bardzo polecam. A niedługo pojawi się ich recenzja. 

5. Krem na noc


Jak wiecie mam cerę mieszaną. Jednak w okresie jesienno-zimowym lubi mi się przesuszać więc muszę ją nawilżać. Idealnym kremem do tego zadania jest krem Soraja Nawilżanie & Dotlenianie. Jest to nawilżający krem regenerujący na dzień i na noc. Użym go codzienie wieczorem i jeśli jestem w domu i nie muszę nigdzie wychodzić nakładam go również na dzień.
Cera po nim jest nawilżona, delikatna w dotyku. Wygląda zdrowo i promiennie. Krem jest lekki, nie pozostawia tłustego filmu. 

6. Kosmetyk do ciała


 Jedynym ulubionym kosmetykiem do pielęgnacji ciała 2014 roku był Ujędrniający balsam do ciała z Nivea.
Balsam ma dość wodnistą konsystencję, szybko się wchłania. Nawilża i ujędrnia skórę a także napina. U mnie daje takie efekty ale jednocześnie przy wykonywaniu codziennych ćwiczeń. Balsam ma piękny zapach, który utrzymuje się bardzo długo na ciele. 


7. Maska do włosów 



Moją ulubioną maseczką do włosów jest maseczka Biovax Intensywnie regenerująca z naturalnymi olejami. 
Maskę używam conajmniej raz w tygodniu o trzymam ją około godziny pod czepkiem dołączonym do maski. 
Włosy po niej są miękkie, lśniące, delikatne w dotyku. Mam wrażenie jakby były nawilżone.
Zdecydowanie maska je regeneruje a przy tym nie obciąża. 
Polecam tę maskę do włosów bardzo zniszczonych takie jak moje po rozjaśnianiu. 



Kolejną ulubioną maską jest maska Kallosa Vanilla. 
Maska sprawia, że włosy są wygładzone, łatwo się rozczesują. Mniej się puszą i plączą. 
Konsystencja jest bardzo dobra. Kosmetyk nie spływa nam z włosów. Po prostu jest bardzo dobra jak maska Latte, którą też bardzo lubię. 


8. Odżywka do włosów


 Jak wiecie moje włosy sporo przeszły ze mną więc teraz muszę o nie bardziej zadbać niż zwykle. 
Moje włosy po rozjaśnianiu bardzo się plączą i kołtunią. W momencie gdy nie nakładam maski nie ma mowy abym nie użyła odżywki, ponieważ bez niej nie byłabym w stanie je rozczesać.
Odżywka dodatkowo wygładza i nie obciąża włosów.



To już tyle moich ulubionych kosmetyków 2014 roku. Dajcie znać, czy macie któryś z tych kosmetyków i jak się u Was sprawdzają. 

Zapraszam Was na mojego Instagrama  

Do następnego, 


wtorek, 2 września 2014

Aktualna pielęgnacja moich włosów rozjaśnianych

 
 

Witajcie Kochane!

 
 
Dzisiaj przygotowałam dla Was post o mojej pielęgnacji włosów.
Jak wiecie ostatnio przeszłam z czarnego koloru do blondu.
W związku z tym zmieniłam ich pielęgnację.
 
Jak wiecie włosy rozjaśniane są porowate, bardziej zniszczone, lubiące się puszyć i kołtunić.
W jaki sposób sobie z nimi radzę?
O tym dowiecie się czytając dalej. A więc chętnych zapraszam do lektury.
Oszczegam, że post będzie długi, więc proszę o cierpliwość i wytrzymałość.
 
Włosy myję co dwa dni. Staram się ich specjalnie nie przetłuszczać, bo tak na prawdę, to im szkodzi.
 Do mycia używam na razie szamponu Garniera Color Resist do włosów farbowanych.
Mogłyście przeczytać o nim TUTAJ. 
 
 
Po umyciu włosów tym szamponem używam odżywki również z tej samej serii.
 
 
Odżywkę nakładam od nasady po same końce i od razu spłukuję. Używam minimalnej ilości, aby nie obciążyć włosów.
Kosmetyk sprawia, że włosy są gładkie, lśniące i dobrze się rozczesują.
 
 
Raz w miesiącu używam zestawu z Joanny, o którym pojawi się niedługo osobny post.
 
Po rozjaśnieniu włosów postanowiłam sobie kupić jakiś szampon do włosów blond, aby ochładzać kolor. Wybór padł na Joannę Ultra Color. Z tej serii kupiłam szampon, odżywkę i płukankę.
Ale zacznę od początku, czyli szamponu.
 
 
Podstawową zaletą szmponu jaką zauważam to fakt, iż ochładza kolor blondu i nadaje im lekko platynowy odcień. Włosy po nim również są miękkie. Szampon dobry. Jednak ma swoje wady.
Po pierwsze bardzo plącze włosy, co dla mnie jest niedopuszczalne. Na szczęście odżywka wszystko ratuje. A drugim minusem kosmetyku jest farbowanie skóry palców podczas mycia.
 
Tak jak wyżej wspomniałam, szampon plącze włosy, dlatego po umyciu nakładam na nie odżywkę, która ratuje sytuację, ponieważ włosy po jej użyciu są miękkie i wygładzone. Odżywka w przeciwieństwie do szamponu, nie barwi dłoni.
 
 
 
 
 Dwa razy w miesiącu używam niebieskiej płukanki do włosów. Również z Joanny.
Łączę ją z maską Crema al Latte z Kallosa i trzymam około 5-10 minut na włosach. Po czym intensywnie spłukuję.
Płukanka daje sobie radę i przedłuża czas między farbowaniem, co jest bardzo dobre dla włosów.
Niweluje żółto-rudawe refleksy i nadaje ładny platynowy odcień.

 
Odkąd stałam się blondynką i moje włosy strasznie się zniszczyły od rozjaśniania, postanowiłam olejować włosy.
Do tego zabiegu używam oleju kokosowego marki Loton.
Nakładam go od ucha na całą długość włosów i trzymam godzinę po czym myję włosy.
Po tym zabiegu włosy są odżywione, nie puszą się, nie łamią.


Na końcówki używam Kuracji z Olejem Arganowym firmy Marion.
Dzieki niemu końcówki nie są juz tak rozdwojone i połamane jak zaraz po rozjaśnianiu.


Raz w tygodniu na suche włosy używam odżywki bez spłukiwania z marki Loton.
Odżywka ułatwia rozczesywanie i wygładza włosy. A poza tym ma piękny zapach, który utrzymuje się na włosach.


Z kosmetyków to już tyle. Jest to taki mój niezbędnik, który się u mnie sprawdza. Ale to nie znaczy, że nie będę testować innych kosmetyków. Gdy te wykończę, będę szukać innych. A może akurat znajdę lepsze? Kto wie?  ;)

Poza tymi kosmetycznymi zabiegami mam również zasady, których się trzymam i myślę, że one też mają wpływ na kondycję moich włosów.
A te zasady to przede wszystkim:
* Staram się nie chodzić spać z mokrymi włosami
* Prawie zawsze noszę rozpuszczone włosy, aby ich nie ciągnąć.
* Unikam suszenia, prostowania i kręcenia włosów.
* Do rozczesywanie włosów używam grzebienia z szeroko rozstawionymi ząbkami.



Posiadam również kosmetyki, które czekają na swoją kolej. Zacznę je używać, gdy wykończę produkty, które aktualnie używam.
A tymi kosmetykami są:
* Marion Szampon Ultra Mocny do włosów blond, rozjaśnianych i siwych. Zacznę go używać, gdy wykończę ten z Joanny.



* Loton Maska Odbudowująca z ceramidami.



* L' Biotica Biovax Intensywnie Regenerująca Maseczka



Na koniec miałabym do Was prośbę.
Napiszcie mi jaki polecacie mi szmpon do włosów. Chcę zmienić ten z Garniera, ale kompletnie nie wiem, na jaki się zdecydować. Chętnie poczytam, co polecacie i jakie są Wasze ulubione i sprawdzone szampony jak i inne kosmetyki do włosów.

Do następnego.

 


środa, 13 listopada 2013

Moja aktualna pielęgnacja włosów

 
 

Hej Kochane!

 
 
 
 
Jak  tam u Was po długim weekendzie? 
 Cały weekend spędziłam z Moim M. Było super ale niestety bardzo się oziębiło.
Wczoraj byłam zapoznać się z pracą i zaczynam od następnego tygodnia. Ale mam nadzieję, że znajdę czas na blogowanie.
 
A dzisiaj chciałam Wam pokazać moją aktualną pielęgnację moich zniszczonych włosów.
Historię moich włosów mogłyście już poznać w tym poście .
 
Po nieudanym testowaniu postanowiłam wrócić do sprawdzonych kosmetyków i dodatkowo zadziałać trochę od wewnątrz.

Od kilku lat regularnie farbowałam włosy. Jednak od wiosny postanowiłam dać im odpocząć i zaprzestałam farbowania. Następną koloryzację planuję przed świętami.

Jeśli chodzi o wizyty u fryzjera, to rzadko do niego chodzę, szczerze mówiąc. Końcówki podcinam sobie sama w domu.


Kosmetyki, które aktualnie używam:

1. Szampon Garnier Fructis Color Resist do włosów farbowanych i z pasemkami.
2. Odżywka wzmacniająca Garnier Color Resist do włosów farbowanych i z pasemkami.
3. Mleczna maska do włosów Kallos Crema Al Latte.
4. Skrzypovita Włosy, Skóra, Paznokcie
5. Po zakończeniu Skrzypovity, będę stosować Revalid.

 
Moja dokładna pielęgnacja:
 
1. Włosy myję co dwa, trzy dni moim ulubionym szmponem Garniera
2. Dwa razy w tygodniu stosuję odżywkę wzmacniającą również z Garniera
3. Raz w tygodniu używam maskę Kallosa
4. Codziennie rano jem Skrzypovitę jednak gdy ją skończę, zacznę stosować inne tabletki przeciw wypadaniu włosów. Chodzi o Revalid. Mam nadzieję, że przyniosą lepsze skutki niż Skrzypovita.
 
 
Dodatkowo:
 
1. Staram się nie chodzić spać z mokrymi włosami.
2. Często noszę rozpuszczone włosy aby nie ciagnąć cebulek
3. Jeśli już je wiążę, używam gumek bez metalowych łączeń aby jeszcze bardziej nie łamać włosów.
4. Do czesania stosuję grzebień z szeroko rozstawionymi ząbkami. A w najbliższym czasie planuję zakup Tangle Teezera.
5. Raczej unikam suszenia. Jednak jeśli muszę, wybieram letni nawiew.
 
 
 
 
Szampon Garnier Fructis


Odżywka wzmacniająca Garnier Fructis


Mleczna maska Kallos

Skrzypovita


Revalid
 
 
 
Na razie jestem zadowolona ze stanu moich włosów. Zdecydowanie się poprawiły po tych niefortunnych kosmetykach, o których pisałam tutaj . Co prawda nie są w takim stanie, jakim bym chciała. Ale mniej się rozdwajają, mniej wypadają, są miękkie w dotyku i lśniące.
Myślę, że będą w coraz lepszej kondycji i osiągnę swój cel.
 
A Wy jakie macie sposoby na piękne włosy?
Może wypróbuję coś nowego :)
Jeśli macie jakieś pytania, śmiało pytajcie :)
A tym czasem uciekam,
buziaki,
Aga:*
 
 

środa, 16 października 2013

Kallos Creama Al Latte. Mleczna maseczka do włosów



 

Hejka Kochane!

 
 
Dzisiaj przychodzę do Was z recenzją mlecznej odżywki z firmy Kallos.
Odżywka dostępna jest na allegro za na prawdę grosze. Nie wiem czy można ją dostać gdzieś stacjonarnie więc jeśli coś o tym wiecie, dajcie znać.
A póki co, przechodzę do recenzji :)
 
 


 
      
 
 
 
 
Opis: Dzięki proteinom pozyskanym z mleka krem wspaniale nadaje się do każdego rodzaju włosów, pozostawiając je delikatne i odżywione. Doskonały do zregenerowania włosów osłabionych przez rozjaśnianie, farbowanie oraz trwałą ondulację.
Występuje w 3 pojemnościach: 275ml (5,58zł), 800ml (7zł) oraz 1000ml (10-14zł).
 
Skład: Aqua, Cetearyl Alcohol, Methosulfate, Parfum, Phenoxyethanol, Methyldibromo Glutaronitrile, Hydroxypropyltrimonium Hydrolized Casein, Citric Acid, Hydrolized Milk Protein, Methylchloroisothiazolinone, Sodium Cocoyl Glutamate, Methylisothiazolinone.
 
Cena: 14zł
 
Pojemność: 1000ml
 
Moja opinia:  Ja tę odżywkę używam jako maski. Po umyciu włosów szamponem Garnier, o którym pisałam tu nakładam na lekko suche włosy trchę tej odżywki i pozostawiam na 10-15minut. Trzeba uważać z ilością. Zauważyłam, że jeśli nałożę za dużo i przy nasadzie, włosy są przyklapnięte, obciążąne. Dlatego nakładam odrobinę od połowy długości włosów po same końcówki. Włosy po niej są bardzo miękkie, lśniące i dobrze sie rozczesują. Kiedyś skusiłam się na zakup szamponu i odżywki z Schwarzkopfu z takiej czarnej serii i po kilku użyciach moje włosy były straszne. Nie dały się rozczesać, kołtuniły się tak bardzo, że czasami miałam ochote ściąć je. Duet Gliss Kura odstawiłam (pojawi się w kolejnym poście jako bubel) powróciłam do szamponu Garniera i postanowiłam wyprobować tej odżywki mlecznej. Jak dla mnie to idealny duet. Co prawda włosy myję co drugi dzień. Natomiast Kallosa stosuję raz w tygodniu i jestem bardzo zadowolona.
Maska lekko nawilża, wygładza i regeneruje włosy. Dobrze wnika we włosy i nie spływa z nich. Ja jednak spinam je spinką i przez te 15 minut robię maseczkę czy peeling na twarz, myję zęby itp.
Co do opakowania nie mam żadnych zarzutów. Moja maska ma pojemność 1litra i znajduje się w dość dużym plastikowym słoiku, który mi odpowiada. Natomiast wiem, że inne dziewczyny wolałyby pompkę.
Konsystencja jak dla mnie jest idealna. Nie gęsta ani nie za rzadka. Po wzięciu na dłoń nie spływa z niej.
 

 
 
Zapach to kolejna zaleta odżywki. Pachnie przepięknie budyniem waniliowym. Zapach ten wyczuwalny jest na włosach. W łazience również dość długi czas unosi się w powietrzu ta słodka woń.
Co jeszcze zapomniałam dodać to to, że odżywka jest bardzo wydajna. Myślę, że spowodowane jest to jej konsystencją oraz potrzebą nałożenia niewielkiej ilości, aby spełniała swoje zadanie.
Również cena jest ogromnym plusem.
 
Bardzo polecam wszystkim mleczną odżywkę. Może Wam pomóc, ale na pewno nie zaszkodzi. Za tę cenę warto wypróbować.
Ja po skończeniu tej pewnie wypróbuję jakieś inne odżywki z Kallosa.
 
 


 
 
 
A Wy stosowałyście tę odżywkę/maskę? Jakie macie o niej zdanie?
A może próbowałyście innych produktów Kallosa?
Chętnie się czegoś dowiem.
 
Do następnego,
Buziaki :*
Aga
 

sobota, 27 lipca 2013

Piątkowy relax




Hej!
 
Ostatni tydzień był dla mnie dość ciężki i nieprzyjemny.Dlatego postanowiłam w piątek odstresować się i zająć tylko sobą.
 
Pokażę Wam zdjęcia ale dodatkowo napiszę na dole kosmetyki jakie użyłam.
 
 
Najpierw umyłam sobie włosy.
Szampon jaki używam to Garnier.
Kiedyś skusiłam się na inny i przez niego zaczęły wypadać mi włosy i są w złej kondycji.
Ale o tym innym razem.
 

 
 
Potem przyszedł czas na maskę do włosów. Używam maski mlecznej Kallos, którą zakupiłam na allegro po rekomendacjach Nissiax83.
 
 

 
 
Następny krok to peeling twarzy.
 

 
Następnie gdy wanna napełniałam mi się cieplutką wodą, nałożyłam sobie maseczkę.
 
 

 
 
Potem już tylko kąpiel :)
 
 

 
 

 
 

 
 
Na sam koniec umyłam ząbki
 
 



Nałożyłam krem pod oczy 



Następnie krem na twarz 

 
 
Oraz balsam na całe ciało. A na usta malinowe masełko z Nivea (niestety zapomniałam o zdjęciu)

 
Po czym poszłam spać :)

 
 
 
 
Lista użytych kosmetyków:
1. Garnier, Fructis Color Resist, Szampon wzmacniający dla włosów farbowanych.
2. Kallos, Crema al Latte Mleczna odżywka kremowa do włosów
3. Perfecta, Peeling gruboziarnisty wygładzający, cera tłusta i mieszana
4. Perfecta, Antybakteryjna maseczka na twarz oczyszczająca do cery trądzikowej z gruszką i glinką
5. Body Club, Puder do kąpieli Wanilia & Miód
6. Sensodyne Extra Fresh, pasta do zębów 
7. Flos-Lek, żel ze świetlikiem lekarskim i babka lancetową do powiek i pod oczy
8. Nivea, Regenerujący krem na noc
9. Garnier, Silnie regenerujący krem do ciała z L-Bifidusem, skóra bardzo sucha, zniszczona
10. Nivea, Lip Butter, Raspberry Rose 
 
 
Wy też czasem robicie sobie takie dni?
Jak to u Was wygląda?
 
Uciekam do Mojego M a Wam życzę miłego weekendu i pięknej pogody :)
Do następnego,
Aga:*