Pokazywanie postów oznaczonych etykietą tusz. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą tusz. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 16 kwietnia 2015

Maybelline The Rocket Volum' Express Mascara

Witajcie Kochane!




Od jakiegoś czasu testuję mascarę  Maybelline The Rocket Volum' Express i dzisiaj przychodzę do Was z jej recenzją. 


Opis producenta: 

 Bezgrudkowa objętość rzęs zostaje osiągnięta dzięki ekskluzywnej, elastomerowej szczoteczce Jet - Glide. Rzęsy mają do 8x więcej wybuchowej objętości. Opatentowana szczoteczka pokrywa każdą rzęsę od nasady aż po same końce w mgnieniu oka.




Cena/ Pojemność:

30zł/ 10ml 

Moja opinia:

Zacznijmy więc od początku. Tak jak napisałam wcześniej tusz możemy dostać za około 30 zł w każdej drogerii typu Natura, Rossmann czy Hebe. Często jednak są promocje, więc wtedy warto po nią sięgnąć. Musimy jednak uważać, aby nie kupić otwieranego już produktu. Ja jeśli kupuję tego typu produkty wybieram te z końca półki, nie pierwsze z kolei.



Mascara ma gruba silikonową szczoteczkę, co bardzo mi odpowiada, ponieważ takie najbardziej lubię i najbardziej mi odpowiadają. Mimo, że szczoteczka jest spora, nie mam problemów, aby pomalować nią rzęsy w wewnętrznych kącikach. Nakłada się na nią odpowiednia ilość kosmetyku, więc nie zrobimy sobie nią krzywdy. Mimo, że jest dość mokry
Tusz ma bardzo ładny intensywny czarny kolor. Ładnie wydłuża, rozdziela i pogrubia rzęsy. Ale nie tworzy efektu pajęczych nóżek. Tusz się nie osypuje i utrzymuje się cały dzień w nie naruszonym stanie. 
Ostatnio często na wietrze lub słońcu moje oczy łzawią. Jednak ten tusz nie rozmazuje się, jak inne, które testowałam. Bardzo mnie to zaskoczyło, oczywiście na plus, ponieważ mascara nie jest wodoodporna, a jednak nie rozmazuje się w kontakcie ze łzami. 
Zmywa się bardzo łatwo za pomocą płynu micelarnego z Garniera. 

A teraz najważniejsze, czyli efekt jaki tusz daje na rzęsach.




Jak widzicie na zdjęciach, różnica jest ogromna. Moje rzęsy są słabe, cienkie, proste i krótkie. A to co, ten tusz z nimi robi to po prostu bajka. Mi ten efekt na co dzień bardzo się podoba. I na pewno będę wracać do tego kosmetyku. Jednak na razie go nie kupię ponownie, ponieważ inne tusze czekają w kolejce na testowanie. 

Jaka jest Wasza ulubiona mascara? Jakie tusze wybieracie? 
Używacie Rocket? Jakie są Wasze wrażenia? 

Do następnego,


niedziela, 23 listopada 2014

Mój Makijaż Dzienny



Witajcie Kochane!

 
 
 
 
 
Dzisiaj przychodzę do Was z makijażem. Jest to pierwszy tego typu post na moim blogu wię myślę, że będziecie wyrozumiałe i nie będzie dużo negatywnych opinii na jego temat :)
 
 
Krok 1. Na umytą tarz nałożyłam krem do twarzy i pod oczy. A następnie nałożyłam bazę pod makijaż.
 

Krok 2. Aby przygotować usta pod makijaż nałożyłam ochronną pomadkę.

Krok 3. Na przygotowaną twarz nałożyłam podkład.

Krok 4. Potem nałożyłam pod oczy korektor oraz kamuflarz na niedoskonałości.

Krok 5. Następnie wszystko utrwaliłam matującym pudrem.

Krok 6. Na całą powiekę ruchomą nałożyłam najjaśniejszy kolor z paletki Lovely.

Krok 7. W załamanie powieki nałożyłam ciemny matowy brąz z paletki Avon




Krok 8. Do nałożenia kreski użyłam czarnego cienia z paletki Lovely. Nałożyłam go na mokro.

Krok 9. Na dolną powiekę nałożyłam ten sam matowy brąz.

Krok 10. Rzęsy pomalowałam tuszem z Lovely Curling Pump Up, którego recenzja pojawiła się w ostatnim poście.

Krok 11. Na koniec pomalowałam usta pomadką z Rimmela.
 
 
 
 
 
Użyte kosmetyki:

 
* Kobo Baza pod makijaż
*Lirene City Matt 203 Jasny
* Rimmel Stay Matte 001 Transparent
* Catrice Camouflage Cream 010 Ivory
* Essence Stay Natural Concealer
* Lovely paletka cieni Nude Make Up Kit
* Catrice paletka cieni Absolute Nude
* Avon paletka cieni Mocha Latte
* Essence zestaw do brwi Hello Autumn  Walk in the Park
* Lovely Curling Pump Up Mascara
* Catrice Sun Glow Matt Bronzing Powder 010 Light Bronze
* Catrice Defininf Blush 030 Love & Peach
* Pomadka ochronna Lip Smacker Fanta Strawberry
* Essence Rozświetlacz Love Letters 01 Love Poem
* Rimmel Pomadka Lasting Finish by Kate 101 Rossetto
 
 
I jak Wam się podoba? Co myślicie, abym częściej dodawała posty z makijażami?
 
Miłego weekendu i do następnego,
 
 


piątek, 21 listopada 2014

Hit czy Kit? Lovely Curling Pump Up Mascara

 
 

Witajcie Kochane!

 
 
 
 
Dzisiaj rusza na moim blogu nowa seria wpisów, w których będę recenzować przetestowane przeze mnie kosmetyki. Jeśli się Wam spodoba, z pewnością posty z tej serii będą się dość często pojawiać. Liczę więc na Wasze opinie i zdanie :)
 
Bohaterem dzisiejszego wpisu jest tusz zachwalany przez wiele blogerek i vlogerek.
A mowa tu o Lovely Curling Pump Up.
Czy na prawdę jest taki cudowny? Na to pytanie odpowiem poniżej.
 
 
 
 
Opakowanie i szczoteczka:
 
Tusz jest zamknięty w żółtym opakowaniu z niebieskimi napisami. Pojemność jest standardowa i wynosi 8ml.
Szczoteczka mascary jest silikonowa. Za co daję jej wielki plus.
Jest lekko podkręcona i giętka dzięki czemu można dotrzeć nią do każdej rzęsy. A w tym pomagają jej różnej długości włoski.
Szczoteczka nabiera odpowiednią ilość produktu.
 
 
 
Moja opinia:
 
Przede wszystkim muszę powiedzieć, że tusz jest bardzo wydajny. Wystarczył mi na około 3miesiące. Jednak nalepszy jest gdy trochę poleży otwarty.
Nowy jest zbyt mokry i skleja rzęsy ale gdy przeschnie jest idealny.
Mascara ładnie rozdziela, wydłuża i lekko pogrubia rzęsy. Do codziennego makijażu wystarczają mi dwie warstwy aby uzyskać oczekiwany efekt.
Do ostatniego użycia nie kruszył się ani nie osypywał.
Rzęsy pomalowane rano tak samo wyglądały wieczorem.
Z tuszu jestem bardzo zadowolona. Jednak jedna rzecz mnie denerwuje w nim. Mianowicie ciężko go zmyć. Zarazem jest to plus ale i też minus ;)
 
A więc odpowiadając na pytanie, uważam, że ten tusz jest totalnym hitem i znam powody zachwytów na jego temat.
Produkt ma wszystko, co lubię. Jest bardzo tani (kosztuje około 10zł), uzyskany nim efekt bardzo mnie zadowala do codziennych makijaży. Poza tym jest wydajny, nadaje rzęsom głębokiego czarnego koloru. Nie tworzy "pajęczych nóżek" ani " efektu pandy".



A tak tusz wygląda na moich rzęsach


 
Maskara Lovely Curling Pump Up jest zdecydowanie moim drogeryjnym ulubieńcem i z całego serca polecam Wam wypróbować, jeśli jeszcze nie miałyście okazji.
 
Do następnego,
 
 


czwartek, 3 kwietnia 2014

Ulubieńcy marca 2014

 

Witajcie Kochane!

 
 


 
 
Marzec minął bardzo szybko i juz mamy nowy miesiąc. Zatem pora na ulubieńców miesiąca marca.
Jest ich niewiele ale za to godnie mi służyły przez cały miesiąc.


Jakiś czas temu kupiłam nowość marki Lirene a mianowicie podkład Glam&Matt.
Mój odcień to 01 Jasny. Używam go od początku miesiąca i początkowo miałam mieszane uczucia do niego. Jednak po dłuższym stosowaniu bardzo się z nim polubiłam.
Ma lekką konsystencję, co sprawia, że na twarzy wygląda bardzo naturalnie i nie tworzy maski.
Krycie ma lekkie, ale mi to wcale nie przeszkadza. Nie wysusza skóry ani nie podkreśla suchych skórek. Ma satynowe wykończenie więc bez przypudrowania raczej się nie obędzie.
Cena to około 40zł w Drogerii Natura.


 
 
 
Jako różu używałam matowego różu z Catrice w odcieniu 030 Love & Peach.
Róż jest bardzo dobrze napigmentowany, świetnie rozciera się na policzkach i dobrze współgra z moimi podkładami i pudrami. Wytrzymuje cały dzień na twarzy i nie wędruje po niej.
Kolor jaki pozostawia na twarzy jest idealny na okres wiosenno-letni, jednak ja używam go przez większość roku, nawet zimą.
Więcej o nim napiszę w osobnej recenzji już niebawem.
 
 

 
 
Do niedawna ze swoimi brwiami nie robiłam kompletnie nic poza ich regulacją.
Jednak ostatnio sporo naczytałam się na blogach i wysłuchałam w filmikach na YT o paletce do brwi z Essence i postanowiłam ją zakupić.
Od tego momentu nie wyobrażam sobie wyjść bez makijażu swoich brwi ową paletką. Używam ciemniejszego koloru i dla mnie jest idealny. Cień utrzymuje się na brwiach cały dzień i nic się z nim nie dzieje. Bardzo gorąco polecam wypróbować paletkę. Jedyną jego wadą jest twardy pędzelek, którym nie da się malować.
 

 
 
Moją ulubioną pomadką w ostatnim czasie stała się Kobo Fashion Colour w odcieniu 108 Fuchsia.
Kilka razy widziałam ją w filmikach PannyJoanny, spodobała mi się i postanowiłam ją zakupić.
Był to bardzo dobry wybór. Pomadka wgryza się w usta i nie schodzi z nich przez około 5-6godzin. Można w niej jeść i pić a mimo to pomadka dalej jest na ustach.
 

 
 
 
Tusz jaki w tym miesiącu sobie upodobałam to prezent, który otrzymałam przy zakupach w Naturze 8 marca.
Mowa tu o mascarze pogrubiającej Sensique XXL Volume Color Care. Oczywiście jest w kolorze czarny.
Tusz ładnie pogrubia i rozdziela rzęsy, szybko wysycha i nie kruszy się.
 

 
 
To tyle moich ulubieńców.
A jakie kosmetyki Was w tym miesiącu urzekły, dajcie znać. Chętnie się dowiem.
 
Miłego popołudnia,
Aga:*