Pokazywanie postów oznaczonych etykietą recenzja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą recenzja. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 16 kwietnia 2015

Maybelline The Rocket Volum' Express Mascara

Witajcie Kochane!




Od jakiegoś czasu testuję mascarę  Maybelline The Rocket Volum' Express i dzisiaj przychodzę do Was z jej recenzją. 


Opis producenta: 

 Bezgrudkowa objętość rzęs zostaje osiągnięta dzięki ekskluzywnej, elastomerowej szczoteczce Jet - Glide. Rzęsy mają do 8x więcej wybuchowej objętości. Opatentowana szczoteczka pokrywa każdą rzęsę od nasady aż po same końce w mgnieniu oka.




Cena/ Pojemność:

30zł/ 10ml 

Moja opinia:

Zacznijmy więc od początku. Tak jak napisałam wcześniej tusz możemy dostać za około 30 zł w każdej drogerii typu Natura, Rossmann czy Hebe. Często jednak są promocje, więc wtedy warto po nią sięgnąć. Musimy jednak uważać, aby nie kupić otwieranego już produktu. Ja jeśli kupuję tego typu produkty wybieram te z końca półki, nie pierwsze z kolei.



Mascara ma gruba silikonową szczoteczkę, co bardzo mi odpowiada, ponieważ takie najbardziej lubię i najbardziej mi odpowiadają. Mimo, że szczoteczka jest spora, nie mam problemów, aby pomalować nią rzęsy w wewnętrznych kącikach. Nakłada się na nią odpowiednia ilość kosmetyku, więc nie zrobimy sobie nią krzywdy. Mimo, że jest dość mokry
Tusz ma bardzo ładny intensywny czarny kolor. Ładnie wydłuża, rozdziela i pogrubia rzęsy. Ale nie tworzy efektu pajęczych nóżek. Tusz się nie osypuje i utrzymuje się cały dzień w nie naruszonym stanie. 
Ostatnio często na wietrze lub słońcu moje oczy łzawią. Jednak ten tusz nie rozmazuje się, jak inne, które testowałam. Bardzo mnie to zaskoczyło, oczywiście na plus, ponieważ mascara nie jest wodoodporna, a jednak nie rozmazuje się w kontakcie ze łzami. 
Zmywa się bardzo łatwo za pomocą płynu micelarnego z Garniera. 

A teraz najważniejsze, czyli efekt jaki tusz daje na rzęsach.




Jak widzicie na zdjęciach, różnica jest ogromna. Moje rzęsy są słabe, cienkie, proste i krótkie. A to co, ten tusz z nimi robi to po prostu bajka. Mi ten efekt na co dzień bardzo się podoba. I na pewno będę wracać do tego kosmetyku. Jednak na razie go nie kupię ponownie, ponieważ inne tusze czekają w kolejce na testowanie. 

Jaka jest Wasza ulubiona mascara? Jakie tusze wybieracie? 
Używacie Rocket? Jakie są Wasze wrażenia? 

Do następnego,


wtorek, 14 kwietnia 2015

BingoSpa Migdałowe masło Shea do ciała

Witajcie Kochane! 





Dzisiaj chciałam Wam przedstawić masło do ciała od BingoSpa. 


Opis producenta:

Delikatne Shea Body Butter Almonds BingoSpa do ciała o zapachu olejku migdałowego. 
Niezwykłe bogactwo odżywczych substancji, witamin i antyutleniaczy zawartych w mieszaninie masła Shea i masła kakaowego -  sprawia, że skóra jest intensywnie odżywiona, nawilżona i zrelaksowana. Naturalne antyoksydanty chronią skórę przed działaniem wolnych rodników.

Masło Shea i masło kakaowe są biozgodne ze skórą, co oznacza, że są w pełni tolerowane przez skórę i nie powodują uczuleń.  Wszystkie składniki odżywcze są błyskawicznie wchłaniane.  Shea Body Butter Almonds BingoSpa intensywnie nawilża i ujędrnia, wyrównuje koloryt skóry. Efekt wygładzenia i miękkości skóry zauważalny już po pierwszym zastosowaniu. Delikatna konsystencja Shea Body Butter Almonds BingoSpa  nasyca skórę odżywczymi składnikami. Odżywiona i zregenerowana skóra staje się miękka, nawilżone i pełna promiennego blasku.

Skład: 



Cena/Pojemność:

24zł / 250g





Moja opinia: 

Kosmetyk dostajemy w klasycznym plastikowym opakowaniu. Tak jak w przypadku maseczki drożdżowej, również z BingoSpa, o której pisałam TUTAJ  jestem zadowolona, ponieważ całość kosmetyku wydostaniemy do końca. 
Zapach masła jest bardzo intensywny. W zależności kto co lubi. Mi z początku przeszkadzał, jednak teraz zaczyna mi pasować. Bardzo wyczuwalne są słodkie migdały.Jednak ten zapach nie utrzymuje się długo. Średnio tak około trzech godzin.
Konsystencję ma dość typową jak dla takich produktów. Jest dość zbita, gęsta, a jednocześnie delikatna. Bardzo dobrze się rozprowadza po ciele i szybko wchłania. Nie zostawia tłustego filmu na skórze, a efekt nawilżenia utrzymuje się dość długo. Po zimie mam przesuszoną skórę, więc moje wymagania co do produktów wzrosły. Ale ten kosmetyk daje radę i jestem z niego zadowolona. 
Skóra rzeczywiście jest nawilżona już od pierwszego użycia ale czy ujędrniona? Hmm szczerze mówiąc nie wiem, ponieważ uważam, że sam kosmetyk nie da rady sobie z ujędrnieniem. Ja stosuję kosmetyki ujędrniające, masaż bańkami chińskimi, ćwiczę i jem zdrowo więc moja skóra jest w nie najgorszym stanie. Natomiast czy ten produkt sam poradzi sobie z ujędrnieniem? Chyba nie. Ale jako dodatek jest na prawdę w porządku. 
Masełko jest bardzo wydajne, więc nawet przy codziennym stosowaniu wystarczy nam na długi czas. 
Minusów nie zauważyłam. No chyba, że ten zapach, który nie każdemu się spodoba. Ale poza tym na prawdę produkt polecam do wypróbowania.



A czyja go kupię ponownie? Ten zapach może nie, ale chętnie wypróbuję inne warianty zapachowe.

 UWAGA! FAKT, IŻ DOSTAŁAM PRODUKT OD FIRMY, NIE WPŁYNĘŁO TO NA MOJĄ RECENZJĘ

Do następnego,


piątek, 10 kwietnia 2015

BingoSpa Maska do twarzy z ekstraktem z drożdży piwnych i kolagenem


Witajcie Kochane! 




Dzisiaj przygotowałam dla Was recenzję kosmetyku BingoSpa. A jest nim maseczka do twarzy dla cery tłustej z ekstraktem z drożdży piwnych z kolagenem. 



Opis producenta: 

Maska przeznaczona do pielęgnacji skóry z rozszerzonymi porami i skłonnością do przetłuszczania się. Zawiera ekstrakt z drożdży piwnych. Wśród substancji aktywnych drożdży znajdują się witaminy, głównie z grupy B: tiamina (B1), ryboflawina(B2), kwas pantotenowy (B5) i pirydoksyna(B6) proteiny, głównie te o niskiej masie cząsteczkowej, peptydy i wolne aminokwasy ze szczególnym podkreśleniem kwasu glutaminowego, lizyny, alaniny, glicyny, metioniny i cystyny, oligoelementy, enzymy, taniny.
Obecność polarnych aminokwasów takich jak kwas glutaminowy i lizyna sprawiają, że drożdże dostarczają skórze szeroką gamę substancji niezbędnych dla jej odnowy komórkowej.
Kompleks witamin grupy B poprawia metabolizm i uczestniczy w mechanizmie oddychania komórkowego. W ramach tego kompleksu, na szczególna uwagę zasługuje pirydoksyna (B6), witamina o udowodnionym działaniu przeciwłojotokowym, przywracającą prawidłowe funkcjonowanie gruczołów łojowych skóry.



Skład: 



Cena/ Pojemność: 

 10zl/ 120g 


Moja opinia: 

Maseczka znajduje się w plastikowym przezroczystym słoiczku. Opakowanie według mnie jest bardzo dobre, ponieważ bez problemu wydobędziemy kosmetyk i możemy go zużyć do końca. 
Zapach maseczki nie należy do najprzyjemniejszych ale z czasem można się do niego choć trochę przyzwyczaić. Bardzo wyczuwalny jest zapach drożdży. 
Maska ma gęstą żelową konsystencję o lekko żółtym zabarwieniu.  Jest bardzo wydajna. Wystarczy niewielka ilość aby nałożyć na twarz. Ja również nakładam odrobinę na szyję. 
Producent zaleca aby stosować ją 2-3 razy w tygodniu. Ja jednak stosuje ja 2 razy w tygodniu. 
Mimo, że w opakowaniu maseczka ma delikatny żółty kolor, na twarzy staje się bezbarwna i dość szybko zasycha. Po 15 minutach zmycie jej jest bardzo łatwe. 
Jaki efekt daje maska? 
Po jej użyciu twarz przede wszystkim jest oczyszczona, uspokojona. Skóra jest delikatna, miękka i gładka w dotyku. A przede wszystkim jest matowa. Co dla posiadaczek cer tłustych jest bardzo ważne. Maseczka również zmniejsza rozszerzone pory. Jednak nie jest to efekt WOW. 
Mimo zawartości alkoholu nie wysusza skóry ani jej nie podrażnia. Efekt zmatowionej cery wydłuża się przy regularnym stosowaniu kosmetyku. 

Z maski jestem bardzo zadowolona i z pewnością zakupię kolejne opakowanie jeśli to mi się skończy. Polecam również ją wszystkim posiadaczkom cer tłustych i mieszanych. Na pewno będziecie z niej zadowolone. 



UWAGA! FAKT, IŻ DOSTAŁAM PRODUKT OD FIRMY, NIE WPŁYNĘŁO TO NA MOJĄ RECENZJĘ!

 Macie ta maseczkę? Co o niej myślicie? 

Do następnego, 




piątek, 3 kwietnia 2015

BingoSpa Serum Kolagenowe



Witajcie Kochane!








Dziś przygotowałam dla Was recenzję kosmetyku BingoSpa. Jest nim Serum Kolagenowe na uda, pośladki i brzuch. 

Opis producenta:

Serum kolagenowe BingoSpa zawierające wysokowartościowe, naturalne składniki aktywne skutecznie zmniejszające objawy cellulitu na brzuchu, udach i pośladkach.

Kolagen - regeneruje i przywraca sprężystość wnikając w najgłębsze warstwy skóry, wygładza skórę i poprawia jej pigmentację,

Masło Shea zawiera naturalne tokoferole i kwasy tłuszczowe: palmitynowy, stearynowy, oleinowy, linolowy  oraz naturalne filtry UV o działaniu zmiękczającym, wygładzającym skórę. Dzięki właściwościom odbudowy i regeneracji komórek lipidowych masło Shea poprawia jej jędrność i elastyczność, chroni przed szkodliwym wpływem środowiska oraz neutralizuje wolne rodniki, opóźniając starzenie się skóry

L-karnityna – wzmacnia spalanie tłuszczów i zapobiega ich odkładaniu się. Przyspiesza regenerację skóry.

Zielona herbata - pobudza mikrocyrkulację krwi i limfy, ułatwia eliminację toksyn.





Sklad:

 

Cena/Pojemność:

16zł/ 280g 

Moja opinia: 

Serum dostałam od marki BingoSpa do przetestowania początkiem lutego. Od tamtej pory go używam i mam już pewną opinię o nim, którą chciałabym się z Wami podzielić.
Kosmetyk zamknięty jest w przezroczystej białej buteleczce z pompką, która działa bez żadnych zarzutów. Plusem jest fakt, ze przez przezroczyste opakowanie widzimy ilość kosmetyku, jaka nam została. W związku z tym za opakowanie daje wielki plus.
Zapach ma bardzo intensywny, który na ciele utrzymuje się dość długo. Dla niektórych może być meczący. Mi jednak nie przeszkadza. Bardzo mocno jest wyczuwalna herbata zielona. 
Kosmetyk ma lekką konsystencje, dzięki której bardzo dobrze się rozprowadza i szybko wchłania. Wystarczy jedna pompka na brzuch i kolejno na poszczególne partie ciała więc kosmetyk jest bardzo wydajny. Używam go od połowy lutego i zużyłam dopiero połowę opakowania.
Co do działania to mam mieszane uczucia.
Serum co prawda bardzo ładnie nawilża skórę. Sprawia, że jest ona miękka i delikatna w dotyku, wygładzona, bardziej jędrna. Co do jego działania na cellulit niestety nie jestem w stanie Wam powiedzieć, ponieważ stosuję zabiegi body wrappingu, ćwiczę i staram się jeść zdrowo. I to pomaga mi w walce z cellulitem.





Podsumowując, myślę, że warto wypróbować ten kosmetyk, ponieważ bardzo dobrze nawilża skórę, ujędrnia ją i wygładza. Moim zdaniem w połączeniu z ćwiczeniami i zdrowym odżywianiem pomoże Wam w walce z cellulitem.

UWAGA! FAKT, IZ DOSTAŁAM PRODUKT OD FIRMY, NIE WPŁYNĘŁO TO NA MOJĄ RECENZJĘ!


A Wy miałyście go? Używacie? Co o nim sądzicie? 

Do następnego,





czwartek, 26 marca 2015

Garnier Hydra Adapt


Witajcie Kochane! 





Dzisiaj postanowiłam napisać kilka słów o kremie, który często używam pod makijaż. A jest nim krem z Garniera Hydra Adapt do cery mieszanej i tłustej. 





Opis producenta:

Matujący i odświeżający krem – sorbet wzbogacony został w ekstrakt z zielonej herbaty o właściwościach detoksykujących.
Matuje skórę i daje uczucie świeżości, które utrzymuje się przez cały dzień. Ma nietłustą konsystencję i świetnie się wchłania.
Kremy Hydra Adapt od Garniera to nowa generacja kremów dopasowanych do codziennej pielęgnacji skóry. Nawilżające przez 24 godziny aktywne formuły zostały stworzone na miarę potrzeb różnych typów cery, aby działać w harmonii ze skórą i odpowiadać na jej potrzeby.
Wszystkie kremy zostały wzbogacone w intensywnie nawilżający eliksir roślinny, który łączy w sobie minerały i składniki odżywcze takie jak: syrop klonowy, gliceryna i mannoza. Każdy krem posiada indywidualnie dobrany zestaw składników aktywnych, który idealnie dopasowuje się do potrzeb skóry.


Skład: 

Aqua/Water, Glycerin, Isononyl Isononanoate, Alcohol Denat., Acer Saccharinum Extract/Sugar Maple Extract, Ammonium Polyacryldimethyltauramide, Ammonium Polyacryloyldimethyl Taurate, Behenyl Alcohol, Benzyl Alcohol, Benzyl Salicylate, Biosaccharide Gum-1, Cammelia Sinensis Leaf Extract, Capryryl Glycol, CI 42090/Blue1, CI 47005/Acid Yellow 3, Citronellol, Disodium Ethylene Dicocamide PEG-15 Disulfate, Glyceryl Stearate Citrate, Limonene, Linalool, Mannose, Phenoxyethanol, Pyrus Malus Water/Apple Fruit Water, Silica, Sodium Acrylates, Crosspolymer-2, Sodium Hydroxide, Tetrasodium EDTA, Xanthan Gum, Parfum/Fragrance (F.I.L B158083/1).  

 Cena/ Pojemność: 

16zł/ 50ml




Moja opinia: 

Zacznijmy od początku. Krem otrzymujemy w miękkiej tubce. Jest kilka jego wersji. Ja posiadam zieloną do cery mieszanej i tłustej. Zapach ma lekki, wyczuwalny przy aplikacji. Minusem kosmetyku jest wyczuwalny zapach alkoholu przy aplikacji, z czego nie jestem zadowolona. Jednak po nałożeniu już go nie czuć.
Kosmetyk ma konsystencję żelową, dzięki czemu łatwo się go rozprowadza i szybko wchłania.
Sorbetu (tak brzmi jego nazwa) używam zarówno pod makijaż, jak i stosuję w dni kiedy nie nakładam makijażu. W obu przypadkach jestem z niego zadowolona. W dni bez makijażu matuje moją mieszaną cerę a jednocześnie odświeża. Drugim minusem kosmetyku jest brak nawilżenia. Być może jest to spowodowane zawartością alkoholu na czwartym miejscu w składzie. 
Pod makijażem także spisuje się dobrze. Współgra z moimi podkładami. Przedłuża trwałość makijażu. Mnie nie zapchał przy dłuższym jego stosowaniu. Jednak używam go na zmianę z kremem Ziai 25+ ,o którym pisałam TUTAJ. 
Kosmetyk z Garniera jest dobry jednak gdybym miała wybierać między nim a kremem Ziai, wybrałabym Ziaję, ponieważ krem z Ziai matuje a dodatkowo nawilża. Czego brakuje w Garnierze. 

A Wy miałyście ten krem? Jakie są Wasze opinie na jego temat? 


Do następnego, 





poniedziałek, 9 marca 2015

Isana Hair Express Spulung Oil-Care


Witajcie Kochane! 





Dzisiaj recenzja odżywki bez spłukiwania do włosów suchych i z rozdwajającymi się końcówkami z Isany. 


Opis producenta: 

Idealna pielęgnacja dzięki dwufazowej formule. Wysokoodżywcza formuła czynnych substancji z olejkiem arganowym i masłem shea chroni włosy przed przesuszaniem. Odzywka nadaje włosom sprężystość i niezwykły połysk, aż po same końce. Wygładza łamliwe włosy i ułatwia ich rozczesywanie, nie obciążając ich. 

Skład:

Aqua, Cyclopentasiloxane, Polysorbate 20, Methoxy PEG/PPG-7/3 Aminopropyl Dimethicone, Butyrospermum Parkii Butter, Panthenol, Sodium Benzoate, Hydroxypropyl Guar Hydroxypropyltrimonium Chloride, Citric Acid, Argania Spinosa Kernel Oil, Phenyl Trimethicone, Hydrolyzed Wheat Protein, Parfum, Cetrimonium Chloride, Dimethiconol, Linalool, Buthylphenyl Methylpropional, CI 47005, CI 16035. (28.09.2010)

Cena/Pojemność:

8 zł/200 ml 





Moja opinia: 

Jakiś czas temu będąc na zakupach w Rossmannie postanowiłam wypróbować tę odżywkę, ponieważ moje włosy są dość suche po rozjaśnianiu. Nie znałam o niej opinii ale stwierdziłam, że za te pieniądze mogę ją kupić w ciemno. I nie żałuję. 
Odżywka znajduje się w plastikowej buteleczce z atomizerem, który bardzo dobrze rozpyla produkt i jeszcze nigdy nie miałam problemu z tym atomizerem. 
Zapach bardzo przypadł mi do gustu, jednak nie utrzymuje się on długo na włosach. 
Produkt nakładam najczęściej na umyte już lekko podsuszone włosy. Oczywiście nie stosuję suszarki, aby bardziej nie niszczyć włosów. Odżywka bardzo dobrze wpływa na moje włosy. Dobrze się po niej rozczesują, ładnie układają. Zauważyłam, że końcówki już nie są takie suche, zniszczone i nie rozdwajają się tak jak wcześniej. Odżywka nie obciąża włosów, po jej użyciu nie stają się "oklapłe". Nadaje im lekkiego połysku, włosy są miękkie, delikatne, miłe w dotyku. 
Odżywka ta jest dobrym dopełnieniem pielęgnacji włosów. Na prawdę może pomóc zniszczonym włosom. 


A Wy jakie macie opinie na jej temat? 

Do następnego,


środa, 4 marca 2015

Ziaja 25+ Krem nawilżający matujący


Witajcie Kochani!




Dzisiaj chciałabym przedstawić Wam krem, który stosuję od dłuższego już czasu i bardzo się z nim polubiłam. A mowa tu o kremie na dzień z Ziai nawilżająco matującym 25+. 


Opis producenta:

Lekki, nawilżający krem - zapewnia efekt matowej cery oraz zmniejsza widoczność porów skóry i zaskórników. Przywraca równowagę cerze tłustej i mieszanej. Redukuje wydzielanie sebum i powstawanie zaskórników.
Działanie:
- absorbuje nadmiar sebum,
- likwiduje połysk i matuje skórę,
- zmniejsza aktywność gruczołów łojowych,
- redukuje widoczność porów i zaskórników,
- wiąże wodę i zapobiega jej nadmiernej utracie,
- trwale nawilża naskórek oraz głębsze warstwy skóry,
- skutecznie regeneruje lipo-strukturę naskórka,
- chroni przed promieniami UV i przedwczesnym starzeniem.





Skład:

Aqua, Aluminium Starch Octenylsuccinate, Cyclopentasiloxane, Octocrylene, Butylene Glycol, Enantia Chlorantha (Bark) Extract, Oleanolic Acid, Glycerin*, Butyl Methoxydibenzoylmethane, Butylene Glycol Dicaprylate/Dicaprate, Cetyl Alcohol*, Cyclomethicone, Dimethiconol, Stearyl Alcohol*, Cetearyl Olivate*, Sorbitan Olivate, Sorbitan Stearate*, Caesalpinia Spinosa Gum, Panthenol, Sodium Hyaluronate, Hydroxyethyl Acrylate/Sodium Acryloyldimethyl Taurate Copolymer, Polysorbate 20, Phenoxyethanol, Methylparaben, Propylparaben, 2-Bromo-2-Nitropropane-1,3-Diol, DMDM Hydantoin, Parfum, Alpha-Isomethyl Ionone, Butylphenyl Methylpropional, Hexyl Cinnamal, Citronellol, Benzyl Salicylate, Coumarin, Amyl Cinnamal, Limonene, Cinnamyl Alcohol, Citric Acid* (10.03.2011)





Moja opinia:

Krem otrzymujemy w małym plastikowym opakowaniu o pojemności 50 ml, za który zapłacimy około 10 zł. Kosmetyk dodatkowo zapakowany jest w papierowy kartonik. 
Krem ma lekką konsystencję, w związku z tym świetnie się rozprowadza na twarzy. Jak dla mnie ładnie pachnie, szybko się wchłania. Kosmetyk również nie pozostawia tłustej warstwy, dzięki czemu idealnie nadaje się pod makijaż. Ja go właśnie tak stosuję. Makijaż bardzo dobrze się na nim trzyma.  Używam go również na dzień, gdy nie nakładam makijażu. Bardzo dobrze matuje skórę a jednocześnie nawilża. Jak wiecie już, jestem posiadaczką cery mieszanej w kierunku do tłustej i u mnie ten krem bardzo dobrze się sprawdził, więc polecam także osobom z tłustą cerą. Dodatkowo jest bardzo tani i bardzo wydajny, więc wart wypróbowania. 
Czasem pojawiały mi się suche skórki, a dzięki temu kosmetykowi nie mam już tego problemu. 
Mam wrażenie, że krem zmniejszył produkcję sebum, ale może mi się tylko tak wydawać. 
Jedynym minusem kosmetyku jest niska ochrona przeciwsłoneczna SPF 6. 



Macie ten krem? Jak u Was się sprawdza? 

Do następnego,



piątek, 21 listopada 2014

Hit czy Kit? Lovely Curling Pump Up Mascara

 
 

Witajcie Kochane!

 
 
 
 
Dzisiaj rusza na moim blogu nowa seria wpisów, w których będę recenzować przetestowane przeze mnie kosmetyki. Jeśli się Wam spodoba, z pewnością posty z tej serii będą się dość często pojawiać. Liczę więc na Wasze opinie i zdanie :)
 
Bohaterem dzisiejszego wpisu jest tusz zachwalany przez wiele blogerek i vlogerek.
A mowa tu o Lovely Curling Pump Up.
Czy na prawdę jest taki cudowny? Na to pytanie odpowiem poniżej.
 
 
 
 
Opakowanie i szczoteczka:
 
Tusz jest zamknięty w żółtym opakowaniu z niebieskimi napisami. Pojemność jest standardowa i wynosi 8ml.
Szczoteczka mascary jest silikonowa. Za co daję jej wielki plus.
Jest lekko podkręcona i giętka dzięki czemu można dotrzeć nią do każdej rzęsy. A w tym pomagają jej różnej długości włoski.
Szczoteczka nabiera odpowiednią ilość produktu.
 
 
 
Moja opinia:
 
Przede wszystkim muszę powiedzieć, że tusz jest bardzo wydajny. Wystarczył mi na około 3miesiące. Jednak nalepszy jest gdy trochę poleży otwarty.
Nowy jest zbyt mokry i skleja rzęsy ale gdy przeschnie jest idealny.
Mascara ładnie rozdziela, wydłuża i lekko pogrubia rzęsy. Do codziennego makijażu wystarczają mi dwie warstwy aby uzyskać oczekiwany efekt.
Do ostatniego użycia nie kruszył się ani nie osypywał.
Rzęsy pomalowane rano tak samo wyglądały wieczorem.
Z tuszu jestem bardzo zadowolona. Jednak jedna rzecz mnie denerwuje w nim. Mianowicie ciężko go zmyć. Zarazem jest to plus ale i też minus ;)
 
A więc odpowiadając na pytanie, uważam, że ten tusz jest totalnym hitem i znam powody zachwytów na jego temat.
Produkt ma wszystko, co lubię. Jest bardzo tani (kosztuje około 10zł), uzyskany nim efekt bardzo mnie zadowala do codziennych makijaży. Poza tym jest wydajny, nadaje rzęsom głębokiego czarnego koloru. Nie tworzy "pajęczych nóżek" ani " efektu pandy".



A tak tusz wygląda na moich rzęsach


 
Maskara Lovely Curling Pump Up jest zdecydowanie moim drogeryjnym ulubieńcem i z całego serca polecam Wam wypróbować, jeśli jeszcze nie miałyście okazji.
 
Do następnego,
 
 


piątek, 3 października 2014

Profesjonalna mikrodermabrazja od Mariona

 
 



Witajcie Kochane!

 
 
Dzisiaj przyszła pora na recenzję Profesjonalnej Mikrodermabrazji od Mariona.
 
 
 
 
 
Od producenta:
 
Kompleksowy zabieg oczyszczający, nawilżający i odżywiający skórę twarzy. Idealny do cery tłustej i mieszanej.
 
 
Kosmetyk otrzymujemy w małej saszetce, podzielonej na trzy częsci:
* peeling
* serum
*maska
 
 
 
 
Peeling zawiera mikrokryształki diamentu oraz tlenku glinu, które skutecznie usuwają martwy naskórek. Nie powoduje żadnych podrażnień ani pieczenia.
Skóra po nim jest ładnie oczyszczona, delikatna i gładka w dotyku.
 
Serum zawiera kompleks nawilżający oraz alantoninę, które łagodzą zaczerwienienia i podrażnienia skóry. Serum ma konsystencję gęstego bezbarwnego żelu, po którym skóra nie jest lepka.
Szybko się wchłania i nie powoduje uczucia ściągnięcia. Delikatnie matuje.
 
Maska ma delikatną kremową konsystencję i biały kolor. Bez problemu rozprowadza się po skórze, szybko się wchłania, nie powodując pieczenia i efektu ściągnięcia skóry.
 
 
 
 
Wszystkie trzy części pięknie pachną, co dodatkowo umila przebieg zabiegu.
Zapach kojarzy mi się z perfumami, ale niestety nie jestem w stanie sobie przypomnieć teraz z jakimi.
Skóra twarzy po zastosowaniu wszystkich trzech kroków jest oczyszczona, nawilżona i delikatna w dotyku. Twarz wygląda świeżo, promiennie i jest idealnie przygotowana pod makijaż.
Z efektów jestem bardzo zadowolona dlatego stosuję ten zabieg regularnie.
Dodatkowym plusem jest cena. Jednorazowy zabieg to cena około 3zł.
Miałyście? Stosowałyście? Jakie są Wasze opinie?
 
Do następnego,
 
 
 
 
 



środa, 1 października 2014

Buble Schwarzkopf Gliss Kur

 
 

 Kochane!


 
 
Witam Was serdecznie po dłuższej przerwie.
Dzisiaj postanowiłam dla Was przygotować post o kosmetykach, które się u mnie nie sprawdziły, a są nimi szampon i odżywka marki Schwarzkopf z serii Gliss Kur Ultimate Repair.
A więc, żeby nie przedłużać, przejdę do opisu kosmetyków.
 
 
 
 
Schwarzkopf Gliss Kur Ultimate Repair Szampon
 
 
 
Zapewnienia producenta:
 
Szampon Ultimate Repair zawiera potrójny kompleks z płynną keratyną i regeneruje nawet mocno uszkodzone włosy zarówno na powierzchni włosów, jak i w ich wnętrzu. Aż do 95% (przy stosowaniu z odżywką) mniej złamanych włosów, większa odporność i połysk.
 
Skład:
 
Aqua, Sodium Laureth Sulfate, Disodium Cocoamphodiacerate, Sodium Chloride, PEG-12 Dimethicone, Polyquaternium-10, Cocodimonium Hydroxypropyl Hydrolyzed Keratin, Hydrolyzed Keratin, Pathenol, Citric Acid, Laureth-2, Sodium Benzoate, PEG-7 Glycerylcocoate, Parfum, Propylene Glucol, PEG-55 Propylene Glycol Oleate, Hydrogenated Castor Oil, PEG-14M, Mica, Hexyl Cinnamal, Linalool, Limonene, Sodium Sulfate, CI 77891.
Cena / Pojemność:
 
Około 14zł za 400ml
 
 
 
 
Schwarzkopf Gliss Kur Ultimate Repair Odżywka
 
 
 
Zapewnienia producenta:
 
Odżywka Ultimate Repair zawiera potrójny kopleks płynnej keratyny, ułatwia rozczesywanie i regeneruje nawet mocne uszkodzenia zarówno na powierzchni włosów, jak i w ich wnętrzu. Aż do 95% mniej złamanych włosów. Ma nawilżać i odżywiać włosy.
 
Skład:
 
Aqua, Cetearyl Alcohol, Quaternium-87, Dimethicone, Isopropyl Myristate, Polyquaternium-37, Stearamidopropyl Dimethylamine, Distearoylethyl Hydroxyethylmonium Methosulfate, Cocodimonium Hydroxypropyl Hydrolyzed Keratin, Hydrolyzed Keratin, Panthenol, Glyceryl Stearate, Propylene Glycol, Ceteareth-20, Citric Acid, Phenoxyethanol, Parfum, Dimethiconol, Methylparaben, Propylene Glycol Dicaprylate/Dicaprate, PPG-1 Trideceth-6, Cyclomethicone, Hexyl Cinnamal, Sodium Sulfate, Linalool, Limonene (24.04.2012)
 
Cena / Pojemność:
 
około 10zł za 200ml
 
 
Moja opinia:
 
Moja przygoda z tymi produktami zaczęła się jakiś czas temu. Będąc na zakupach pewna Pani zaproponowała mi badanie włosów, po którym okazało się, że moje włosy są bardzo zniszczone i łamliwe. W związku z tym zaproponowała mi ten właśnie o to zestaw. Nie zastanawiając się długo postanowiłam na początek zakupić szampon i odżywkę. Gdy skończyłam swoje kosmetyki do włosów zaczęłam używać tego duetu. Nie musiałam długo czekać, aby pożałować tej decyzji.
Zacznę od kilku słów na temat szamponu.
Przede wszystkim szampon strasznie obciążył mi włosy, wyglądały na przetłuszczone, jakbym je tydzień nie myła. Są przyklepane, pozbawione blasku i objętości. Bardzo ciężko się spłukuje. Musiałam bardzo długo je płukać aby cały szampon sie zmył.
Kolejnym minusem szamponu jest okropny zapach, który niestety utrzymuje się dosyć długo na włosach.
Ponadto szampon ma regenerować włosy. Jednak tego działania w ogóle nie zauważyłam.
 
Natomiast odżywka też nie była rewelacyjna.
Absolutnie nie odżywiała ani nie nawilżała. Włosy były również po niej przeciążone, wyglądały na przetłuszczone u nasady, a końcówki były przesuszone.
 
Ogólnie zestaw ten nie sprawdził się u mnie i z pewnością nie wrócę do niego.
Kosmetyki te bardzo mi zniszczyły włosy. Zaczęły się szybciej przetłuszczać, były obciążone, matowe, łamliwe. Totalnie straciły blask. Poza tym zaczęły mi włosy wypadać i pojawił się łupież.
Szczerze stwierdzam, że teraz moje włosy po dekoloryzacji są w o wiele lepszym stanie niż po tamtych kosmetykach.
 
A Wy miałyście ten zestaw? Co o nim myślicie? Sprawdził się u Was? Chętnie poczytam.
A teraz życzę Wam miłego dnia i do następnego,
 
 
 
 


czwartek, 4 września 2014

Peeling kawowy

 
 

Witajcie Kochane!




 
 
Dzisiaj przychodzę do Was z postem o peelingu kawowym.
Dawno temu kupowałam różne peelingi dostępne w Naturze czy Rossmannie. Jednak jakis czas temu odkryłam właśnie peeling kawowy i postanowiłam wypróbować. Od tamtej pory nie zmieniam go i w najbliższym czasie nie planuje zmiany.
 
Do wykonania peelingu używam:
* 5 łyżek kawy mielonej
*2 łyżeczki cynamonu
* czasem dodaję 2 łyżeczki cukru
* balsam do ciała, żel pod prysznic lub olejek
 
Sposób w jaki go wykonuję:
 
Do szklanej miseczki wsypuję kawę.
 

Następnie dodaję cukier i cynamon
 
 Wszystkie składniki mieszam ze sobą
 
Na koniec dodaję balsam/żel/olejek i mieszam.
 
 
Powstały peeling po kąpieli wmasowuję w zwilżoną skórę ciała i zostawiam na kilka minut po czym spłukuję dokładnie ciepłą wodą.
Stosuję go regularnie co 2-3 dni.
 
 Peeling kawowy ma rewelacyjne działanie antycelulitowe oraz naturalnego samoopalacza. Peeling dobrze ściera ale nie jest zbyt mocny. Używam go do całego ciała z pominięciem twarzy.
Kolejnym plusem kosmetyku jest to, iż jest on w 100% naturalny.
Skóra po tym zabiegu jest jędrna, delikatna oraz świetnie przygotowana na przyjęcie balsamu, który o wiele lepiej się wchłonie.
Minusami produktu może być dość intensywny zapach oraz to, że strasznie brudzi łazienkę.
Więcej minusów jednak nie zauważyłam.
 
 
Używałyście już tego peelingu? Jakie są Wasze opinie? :)