środa, 27 listopada 2013

Odżywki do paznokci Eveline

 
 
 

Hej Kochane!

 
 
 
 
 
 
Dzisiaj przygotowałam dla Was recenzje odżywek do paznokci Eveline.
Wiem, że jedne są z nich zadowolone inne są przeciwniczkami. Ja należe do grupy zwolenniczek.
Pewnie nie wiecie, ale jak byłam młodsza obgryzałam paznokcie co spowodowało, że ich wygląd nie należy do najładniejszych.
Odkąd usłyszałam na YT o odżywce Eveline, postanowiłam wypróbować.
Używam 3 odżywki i z każdej jestem zadowolona. Dzięki nim udało mi się zapuścić dość długie paznokcie. Jednak teraz zaczęłam pracę i musiałam je skrócić.
A i odżywki kupiłam w Drogerii Jaśmin za 11,90zł każda.
 
Jako pierwszą używałam SOS dla kruchych i łamliwych paznokci.

 
Zanim zaczęłam jej używać moje paznokcie przez obgryzanie były bardzo kruche i niewiele potrzeba było aby się złamały. Dlatego zawsze miałam brzydkie i krótkie więc nie malowałam ich w ogóle.
Ale w końcu postanowiłam coś z nimi zrobić i zakupiłam tę odżywkę.
Stosowałam ją według zaleceń producenta, czyli codziennie przez trzy dni nakładałam jedną cienką warstwę. Po tych trzech dniach zmywałam i znów powtarzałam te czynności. Po zakończeniu kuracji paznokcie przestały się tak łamać i udało mi się trochę je zapuścić.
Producent zapewnia:

 
Muszę przyznać producentowi rację. Odżywka na prawdę spełnia swoje zadania. Jednak muszę się przyznać, że czasem zapominałam o nałożeniu kolejnej warstwy. Ale tylko z początku. Potem już pamiętałam.
Co do składu nie znam się, ale podsyłam Wam zdjęcie.

 
 
 
 
Gdy skończyłam kurację tą odżywką, zakupiłam Maksymalny wzrost paznokci.

 
Co do tej odżywki, nie jestem zadowolona. Producent zapewnia wzrost paznokcia w ciągu 10dni. Niestety nie jest to prawdą. Oczywiście paznokcie są ładne twarde, nie rozdwajają się. Jednak nie rosną tak szybko. Po jakimś czasie przestałam jej używać i zakupiłam kolejną, o której zaraz Wam opowiem.

 
Gdy dzięki kolejnej odżywce udało mi się zapuścić paznokcie i zaczęłam je malować. Tej odżywki używałam jako bazę pod lakier, aby mi nie odbarwiła się płytka.
Skład odżywki:

 
 
 
 
 
Z odżywki, o której teraz opowiem jestem najbardziej zadowolona. A mowa o Paznokcie twarde i lśniące jak diament.

 
Po niezadowoleniu po tamtej odżywce, zakupiłam tę. Początkowo stosowałam ją według zaleceń producenta. Gdy paznokcie były wystarczające długie i twarde odżywkę stosowałam jako bazę od lakier na zmanę z poprzednią. Dzięki temu produktowi jestem bardzo zadowolona z mich paznokci. Stały się grube, lśniące, nie rozdwajają się ani nie łamią.
 
 
A skład prezentuje się następująco:

 
 
 
Podsumowując ja jestem zadowolona z odżywek Eveline. Najbardziej odpowiada mi "Paznokcie twarde i lśniące jak diament". Ona jest najlepsza dla moich paznokci. Dzięki niej są one twarde. lśniące, nie łamią się i rosną w dość szybkim tempie. Odżywka ma mleczny odcień więc dodatkowo sprawia, że paznokcie wyglądają na bielsze.
Pozostałe dwie też są dobre ale nie najlepsze. Przy ich stosowaniu nie miałam żadnych problemów z bolącymi paznokciami. Nie zauważyłam żadnych skutków ubocznych. Wiem, że wiele dziewczyn narzekało właśnie na to, że po użyciu odżywki 8w1 bolały ich płytki paznokci. Jeśli Wy też tak macie lub będziecie mieć przy stosowaniu, od razu odstawcie ją, żeby nie narobić sobie większych problemów. Widocznie ta odżywka nie jest dla Was.
Ze spraw technicznych każda odżywka ma 12ml i jest ważna przez rok od otwarcia. Jednak najlepiej zużyć ją w jak najszybciej możliwym tempie, ponieważ po jakimś czasie zaczynają być gęste i nie nakłada się je dobrze. Co do zapachu, każda z nich ma dość intensywny zapch, który niektórym może przeszkadzać. Ale czuć go tylko podczas nakładania. Potem przestaje być wyczuwalny.
Cena też nie jest wygórowana według mnie. Koszt to mniej więcej 11zł w zależności od drogerii.
 
Trochę się rozpisałam, ale myślę, że te produkty zasługują na uwagę.
Ja na pewno będę stosowała regularnie Paznokcie twarde i lśniące jak diament.
 
A Wy miałyście którąś z nich? Jak się u Was sprawdziły?
 
Pokażę Wam jeszcze kilka zdjęć mojej okolicy, które zrobiłam dzisiaj rano.
Z roku na rok przekonuję się do zimy. A jak z tym jest u Was? :)
 
Do następnego, buziaki,
Aga:*